Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterra. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 maja 2013

Alterra - peeling do ciała żurawina i figa

Piękna pogoda za oknem, czas schować długie spodnie głęboko do szafy i odsłonić nogi ;) Zimą nie zawsze o nich pamiętamy a niewątpliwie zadbane nogi to atut każdej kobiety. Gładka, nawilżona skóra to jest to ;) By osiągnąć taki efekt, niezbędne jest stosowanie peelingów, o jednym z nich chciałabym dzisiaj napisać.

Bohaterem dzisiejszego posta jest peeling do ciała żurawina i figa marki Alterra (KWC), który jest dostępny tylko w Rossmannie.



Opis produktu (KWC)
Łagodny peeling pod prysznic z wartościowym wyciągiem z figi i nasionami żurawiny, które złuszczają obumarłe komórki naskórka. Zawiera delikatne roślinne substancje myjące. Olejek jojoba nadaje skórze gładkości, a gliceryna długotrwale nawilża. Owocowy, lekki zapach rozpieści każde zmysły. Nie zawiera syntetycznych barwników, substancji konserwujących i zapachowych. Bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych. Produkt wegański. Nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego. Posiada certyfikat BDIH. 

Moja opinia
Na pewno jest to łagodny peeling - nie ma w jego przypadku mowy o mocnym zdzieraniu. Drobinki peelingujące są słabo wyczuwalne. Posiada konsystencję żelu do ciała, w który wtopione są widoczne gołym okiem wspomniane w opisie nasiona żurawiny. Tubka, w której zamknięty jest peeling, jest miękka, dzięki czemu łatwo można wycisnąć zadowalającą nas ilość kosmetyku. 



Odnośnie właściwości - zwolenniczki mocnych zdzieraków nie będą zadowolone z tego peelingu. Tak, jak zapewnia producent - produkt ten jest przeznaczony do łagodnego i delikatnego oczyszczania i jeżeli chodzi o tę funkcję, to spełnia swoją rolę bardzo dobrze. Po jego użyciu skóra jest gładka, oczyszczona i faktycznie nawilżona (jak zwykle i tak stosuję po peelingu oliwkę).
Zapach - mocno owocowy, ale z wyczuwalną jakby lekką nutą chemii - może mieć zwolenników jak i przeciwników, mnie on specjalnie nie przeszkadzał.



Ogólnie jestem zadowolona z tego peelingu, choć nie wiem, czy kupię kolejne opakowanie, bo jestem wierna tylko niewielkiej liczbie sprawdzonych produktów i lubię zmieniać używane przeze mnie kosmetyki ;)

Moja ocena
5/5 (naprawdę nie mam nic mu do zarzucenia)


Macie swoje ulubione peelingi? Wolicie mocne zdzieraki czy łagodniejsze wersje?
Życzę wszystkim miłego weekendu! :)




sobota, 18 sierpnia 2012

Alterra - maska granat i aloes

Hej!

Ponad miesiąc temu opisywałam odżywkę z tej serii, dzisiaj przyszła kolej na maskę.

źródło: wizaz.pl
Opis ze strony rossnet.pl
Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Do produkcji maski nawilżającej do włosów Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości: wartościowa kompozycja pielęgnacyjna z wyciągami z aloesu*, granatu* i kwiatów akacji* dodatkowo pielęgnuje włosy, nawilża je i dostarcza włosom zniszczonym nowej energii. Nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego*z kontrolowanej biologicznie uprawy. Gwarantowane cechy produktu:nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych, dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie, produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego 

Skład:

Wystarczy powiększyć to zdjęcie, żeby wszystko odczytać ;)



Moja opinia
Maskę kupiłam za około 10 zł w drogerii Rossmann. Opakowanie to wygodna tubka, stojąca na otworze, dzięki czemu nie miałam w ogóle problemów z wydobyciem produktu - sama tubka jest bardzo miękka i elastyczna, nie trzeba jej rozcinać :)

Konsystencja - gęsta, jak na maskę przystało, nie spływała z włosów. Maska sama w sobie jest dość wydajna, mimo mojego mało oszczędnego nakładania. 

I  najważniejsze - działanie. Maska faktycznie nawilża, włosy są po niej miękkie i zdyscyplinowane, skręt skręcony :)

Nie mam do tej maski żadnych uwag, oceniam ją bardzo dobrze i prawdopodobnie do niej wrócę (jeżeli jej nie wycofają), jak przetestuję moje zapasy :)

Moja ocena
5/5
Znacie tę maskę? Co o niej sądzicie? 

Pozdrawiam!

czwartek, 16 sierpnia 2012

Wycofywane produkty Alterry (możliwość podpisania petycji)

Od wczoraj krąży na Wizażu informacja, że mają być wycofywane z produkcji niektóre kosmetyki firmy Alterra. Szczerze powiem, że bardzo mnie to dziwi, gdyż wycofane mają zostać:
  • olejki Granat i Avocado, Migdał i Papaja, Limetka i Oliwa, Pomarańcza i brzoza,
  • odżywka do włosów Morela i pszenica,
  • mleczko do ciała Pomarańcza i wanilia,
 które są kosmetykami docenianymi przez rossmannowskie klientki.

Jedna z Wizażanek wzięła sprawy w swoje ręce oraz stworzyła petycję, którą możecie podpisać tutaj. Ja również mam zamiar to zrobić, gdyż dla mnie decyzja o wycofaniu w/w kosmetyków jest niezrozumiała.

A ponadto:
  • tutaj znajdziecie link do wydarzenia na fb,
  • a tutaj do wątku na Wizażu.
Naprawdę mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś dobrego ;)
 




środa, 25 lipca 2012

Miał być zachwyt, a jest mały koszmarek, czyli krem na dzień brązujący Alterra do cery mieszanej i normalnej

źródło: rossnet.pl
Hej!

Niedaleka przyszłość nadeszła a wraz z nią recenzja kremu brązującego na dzień Alterra. Chwaliłam się jego kupnem w tym poście. Pierwsze nasze spotkanie było naprawdę udane, no ale poznaliśmy się troszkę bliżej.

Opis ze strony wizaz.pl
Tonujący krem na dzień z wartościowym olejem z pestek brzoskwini oraz odświeżającym ekstraktem z arbuza nadaje cerze lekkiego kolorytu posiadając dodatkowo właściwości matujące. Dzięki starannie opracowanej kompozycji roślinnych substancji aktywnych krem pielęgnuje skórę. Zestaw pigmentów identycznych z naturalnymi nadaje skórze delikatny koloryt i pozwala pokryć jej niedoskonałości. Wartościowe połączenie oliwy z oliwek (z kontrolowanej biologicznie uprawy), oleju z jojoby z woskiem pszczelim nadaje skórze sprężystości. Roślinna gliceryna dostarcza jej dobroczynnego nawilżenia. Delikatny, owocowy zapach zapewnia uczucie przyjemnej pielęgnacji.
Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących,
- bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych,
- tam, gdzie to tylko możliwe, zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów,
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.

Moja opinia
Właściwie to nie bardzo wiem, od czego zacząć. Na pewno jest wydajny oraz łatwodostępny (kupicie go w każdym Rossmannie). Cena oscyluje w okolicach 10 zł, ja go kupiłam w promocji za 7,99 zł. Co mnie uwiodło w tym kremie, to zapach - jest bardzo delikatny, kwiatowy, utrzymuje się na skórze dość długo, ale zupełnie nie przeszkadza. Pojemność - 50 ml. Łatwo można wycisnąć krem z tubki, czasem aż za łatwo - krem trochę wycieka z opakowania i gromadzi się w zakrętce, co mnie lekko denerwuje. Skóra po nim jest bardzo gładka i delikatna, za to duży plus. No i nie zapycha, to trzeba mu przyznać. I właściwie tutaj "plusy" już się kończą...

Okropnie ciężko nakłada się ten krem. Solo jest to praktycznie w ogóle niemożliwe - roluje się pod palcami i nie wiadomo, gdzie jest twarz dobrze posmarowana, a gdzie nie. Grudki tworzą się nawet od delikatnego wklepywania, po prostu koszmar. Gdy wymieszamy go z jakimkolwiek innym kremem, jest troszkę lepiej, ale rolowania niestety nie da się wykluczyć (przynajmniej w moim przypadku). 

Nie kryje niedoskonałości. Nie oczekiwałam od niego cudów przy niedoskonałościach "większego kalibru", od tego jest podkład i korektor, ale nawet zaczerwienień nie jest w stanie zamaskować. Na pewno wynika to z faktu, że mieszam go z innymi kremami, ale skoro w pojedynkę wręcz nie da się go nałożyć jak należy...

Kolorytu też jakoś specjalnie nie wyrównuje. No ale cóż, wśród gwarantowanych cech produktu nie znajdujemy takich rzeczy, jak krycie czy wyrównanie kolorytu, jedynie co - dobrą tolerancję przez skórę - a krem faktycznie nie podrażnia.

Na pewno jest to jakaś alternatywa dla podkładu w takie upalne dni, jakie mieliśmy niedawno przyjemność doświadczać oraz jakie zapowiadają ;) Prawdę powiedziawszy, ten brak krycia mi jakoś specjalnie nie przeszkadza, gdyż nie mam kłopotliwej cery, aczkolwiek jego nakładanie jest naprawdę koszmarne - trzeba się kilka razy dobrze przejrzeć w lustrze, czy czasem nie zostały na twarzy drobne ciemne "okruszki" kremu.

Moja ocena
3/5
Używałyście kiedyś tego kremu? Co o nim sądzicie? A może polecacie jakiś inny tonujący, który nie sprawia takich problemów?

Pozdrawiam!


piątek, 13 lipca 2012

Odżywka Alterra granat i aloes

źródło: wizaz.pl
Hej!

Oto moja pierwsza recenzja z dogłębna analizą składu, nad którą siedziałam ponad godzinę, mam nadzieję, że wszystko dobrze zanalizowałam (poprawcie mnie proszę, jeśłi dostrzeżecie błąd).

Najpierw opis produktu (ze strony wizaz.pl):

W odżywce zostały wykorzystane wybrane składniki najlepszej jakości. Wysokowartościowa kompozycja roślinna z ekstraktem z aloesu, granatu i kwiatu akacji pielęgnuje, nawilża oraz wzmacnia zmęczone, suche i zniszczone włosy.
Produkt:
- wolny od syntetycznych barwników, aromatów i konserwantów,
- bez silikonów, parafiny i innych produktów naftowych,
- przebadany dermatologicznie,
- wegański.



Skład:



Moja opinia

Ogólnie jestem zadowolona z tej odżywki. Ale po kolei. Konsystencja - dość gęsta, jak maska, bardzo dobrze nakłada się tę odżywkę na włosy, nie spływa. Wydajność - dobra, nie mogłam się doczekać, by ją zużyć, bo chciałam wystawić recenzję, a buteleczka wydawała się nie mieć dna :) Ona sama jest prosta, łatwo się ją trzyma w ręku i wydobywa produkt - również przez fakt, że jest ona zaprojektowana "do góry dnem" i stoi na wieczku. Wszelkiego rodzaju oleje i ekstrakty dość wysoko w składzie, zapachy na samym końcu.

Co do działania - mam po niej rewelacyjny skręt! Stosowałam ją różnie - czasem krótko, jak odżywkę, czasem zostawiałam ją na włosach na dłużej (jak maskę) i w każdej wersji sprawdziła się bardzo dobrze. Czasem kładłam na włosy żel lniany a potem odżywkę, ale efekt był taki sam, jak użycie jej solo. Włosy są miękkie i nawilżone (przez co skręt jest lepszy). Polecam ją do "wersji minimum", czyli umycia włosów i krótkiego odżywiania plus stylizatory.

Zapach - w ogóle mi nie przypasował. No ale nie o zapach tu chodzi, tylko o działanie ;)

Podsumowując - polecam ;) Myślę, że kupię ją kiedyś ponownie (niecałe 10 zł w Rossmannie), ale najpierw muszę wypróbować inne odżywki/maski, które czekają już w kolejce ;) Na pewno niedługo pojawi się recenzja maski z tej serii wraz z porównaniem składu obu specyfików (sama jestem ciekawa, co z tego wyjdzie ;)).

Moja ocena:
5/5

Co sądzicie o tej odżywce? A może polecacie jakąś inną wersję odżywki z Alterry?

Pozdrawiam!

czwartek, 14 czerwca 2012

Z wizytą w Rossmannie ;)

Jak na złość część kosmetyków skończyła mi się w tym samym czasie, wybrałam się więc do Rossmanna w wiadomym celu i oto, co nabyłam drogą kupna ;)






Moje ulubione mydło pod prysznic i do kąpieli oczywiście - Ziaja, masło kakaowe, pachnie obłędnie, chyba najlepiej z całej serii ;)



Alterra - peeling do ciała żurawina i figa - moje pierwsze, pachnie bardzo orzeźwiająco.





Tonik do twarzy Ziaja ogórkowy.




Żel do higieny intymnej Venus z ekstraktem z aloesu.


I dwa lakiery do paznokci - Wibo i Lovely ( w sumie też Wibo ;))







Plus pędzelek do cieni z For Your Beauty, mam nadzieję, że będzie się sprawował przyzwoicie ;)



Macie jakichś ulubieńców wśród moich dzisiejszych nabytków? ;)


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Zielono mi ;) plus nowe nabytki

Hej!

Pogoda za oknem taka sobie, więc postanowiłam na paznokciach znów postawić na niezawodną wiosenną zieleń. Tym razem wybór padł na lakier Delia No. 1 - nr 55. Kolor jest bardzo soczysty, pięknie się błyszczy, nawet mój TŻ zauważył ;)


 Jako bazy użyłam odżywki wybielającej z Eveline i jako ostatnią warstwę utwardzacz z Wibo.


Kolor jest idealnie taki, jaki wyszedł na zdjęciu. Jedna warstwa absolutnie nie wystarczy, dwie są odpowiednie - nie ma już prześwitów.

Szkoda tylko, że jego trwałość jest marna - już na drugi dzień odprysł :/ W porównaniu do ostatniego Golden Rose, którego tutaj pokazywałam i który trzymał się nienagannie od soboty do piątku (!) to właściwie nie ma porównania.

Troszkę skuszona przez kascysko na swoim blogu, pomaszerowałam dzisiaj do Rossmanna w celu zakupienia kremu do twarzy z Alterry - mój wybór padł na krem na dzien do cery mieszanej i normalnej brzoskwiniowy. Już długo się na niego czaiłam, ale bałam się, że kolor wyjdzie za ciemny. Jeszcze okazało się, że jest na niego promocja i ostatecznie zakupiłam ten krem za 7,99 zł ;) Oczywiście od razu po powrocie do domu nastąpiło jego pierwsze użycie ;)


Jak wycisnęłam krem na dłoń, to się przeraziłam - kolor stanowczo za ciemny! Nie zrażając się jednak tym, posmarowałam nim twarz i dekolt - idealnie stopił się z moją cerą, także nie ma tutaj obaw ;) Chyba nie będę musiała go mieszać z innymi kremami ;) Faktycznie cera stała się brzoskwiniowa, delikatnie pokryte zostały małe niedoskonałości. I pięknie pachnie! Uważam, że jest to świetna alternatywa dla podkładu na upalne dni. Obiecuję jego recenzję w niedalekiej przyszłości ;)

Kolejny dzisiejszy zakup - cynk!


Kupiłam go głównie z myślą o włosach, ale po przeczytaniu ulotki mam nadzieję, że wspomoże cały mój organizm ;)


Wg ulotki:
- jest silnym antyoksydantem
- wspomaga odporność
- ma korzystne działanie na układ krwionośny
- poprawia sprawność intelektualną (sesjo spłyń!)
- zmniejsza zmęczenie
- dodaje sił witalnych
- wspomaga potencję seksualną ;]
- i wiele innych

Oczywiście jak z każdym suplementem z cynkiem również trzeba uważać. Zbyt duży poziom cynku może obniżyć odporność, podnieść poziom cholesterolu a zwiększone dawki siarczanu cynku powodują nudności i wymioty. Także należy brać go z głową! Jedna tabletka dziennie, po posiłku. W opakowaniu jest 30 tabletek, więc wystarczająco na miesięczna kurację, ale już widzę, że mój TŻ dokolegował się do cynku, więc razem zużyjemy go szybciej.

Co sądzicie o kremach Alterry? Zażywacie cynk?

Pozdrawiam! ;)

niedziela, 20 maja 2012

Pielęgnacja "pierwszych razów" :)

Wczoraj zafundowałam moim włosom tytułową "pierwszorazową" pielęgnację :)
A dlaczego tak ją nazwałam? Ano dlatego, że
  • pierwszy raz zmywałam olej szamponem Babydream,
  • pierwszy raz użyłam maskę Alterra granat i awokado,
  • pierwszy raz użyłam płukanki z octu jabłkowego.
Przed myciem nałożyłam olej ze słodkich migdałów, wykończyłam jak zawsze żelem lnianym. Podczas mycia wypadło mi sporo włosów :( No ale nie ma się co dziwić, skoro po dłuugiej przerwie powracam do pokrzywy i CP.

Moje odczucia  
 - po zmyciu oleju Babydreamem -najbardziej bałam się tej części a konkretnie tego, że ten szampon nie zmyje dokładnie oleju; było jednak zupełnie inaczej, jedno mycie wystarczyło w zupełności
 - po masce - już w trakcie jej spłukiwania włosy były rewelacyjnie miękkie i gładkie
 - po płukance octowej -zapach natychmiast się ulotnił, więc nie był zupełnie dokuczliwy, włosy są gładkie a czy błyszczące to nie wiem :)


Efekt?
Hmmm, ciężko jest mi go ocenić jednoznacznie. Z jednej strony włosy są super miękkie i nawilżone, są uniesione, leciutkie. Z drugiej - zaraz po umyciu uzyskałam fale, nie były one jakieś spektakularne, udawało mi się już uzyskiwać lepsze efekty, więc pod tym względem nie jestem zadowolona. Dzisiaj, czyli na drugi dzień,  po nocy, fale są zupełnie luźne, bardziej rozprostowane, czyli generalnie w przypadku moich włosów zupełna norma :) Muszę pomyśleć, czy nie ulepszyć tej maski z Alterry, może efekt będzie lepszy.


Udało mi się ostatnio wypatrzeć w malej drogerii w moim rodzinnym mieście maskę Gloria (tutaj recenzja na KWC) - myślę, że można ją nazwać białym krukiem, podobno ciężko ją dostać stacjonarnie. Mi się udało ja kupić za oszałamiającą cenę 5 zł :)

 



A tutaj skład:



Moje pierwsze wrażenia wizualne (jeszcze jej nie używałam) - prosty skład, śmieszna cena, pojemność przyzwoita (w porównaniu do ceny to już w ogóle! 250 ml Biovaxa kosztuje średnio około 19 zł)), okropny chemiczny zapach. No ale nie o zapach tu chodzi tylko o działanie :)

Czaję się też od dłuższego czasu na żółtko, ale nie wiem, w jakiej konfiguracji go użyć - z olejem, maską? Macie może jakieś sprawdzone sposoby na maskę z żółtkiem?

Miłego popołudnia! :)


 

środa, 16 maja 2012

Historia moich włosów oraz ich pielęgnacja

Startuję z tematem włosowym, jako że teraz jest to u mnie temat nr jeden.

Zacząć może powinnam od tego, że moje włosomaniactwo zaczęło się w lutym tego roku. Moje włosy zawsze były falowane/kręcone, aczkolwiek nigdy o nie jakoś specjalnie nie dbałam - byle jaki szampon zwykle załatwiał sprawę, czasem jakaś odżywka czy maska. Denerwowało mnie to, że nie chcą ze mną współpracować, dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że odwdzięczą się współpracą, jeżeli odpowiednio o nie zadbam ;) Trafiłam na wizaż oraz oczywiście na bloga Anwen, który okazał się być kopalnią włosowej wiedzy ;) Zaczęły się oleje, maski, odżywki i inne lniane gluty :)

Po około półtorej miesiąca pielęgnacji moje włosy przedstawiały się następująco:




Moim problemem jest praktycznie w ogóle niefalujący i niekręcący się tył głowy :( Taki efekt, jak na zdjęciu powyżej i poniżej uzyskuję zaraz po umyciu włosów, po odpowiedniej stylizacji. Z upływem czasu rozprostowują się i z moich wysiłków nici ;/

Moje włosy generalnie po nocy przechodzą transformację do luźnych fal. Tajemnica regeneracji loków i fal pozostaje dla mnie jeszcze nieodgadniona, muszę koniecznie ją zgłębić.

Po trzech miesiącach intensywnej pielęgnacji, moje włosy przedstawiają się następująco (oczywiście świeżo po ich umyciu):



Jest zdecydowanie lepiej, ale oczywiście nie zaprzestaję ich intensywnej pielęgnacji :)


Mój obecny plan pielęgnacji włosów przedstawia się następująco (chcę sukcesywnie dodawać tutaj moje recenzje poszczególnych produktów, generalnie albo używam je w tym momencie albo już je wypróbowałam):

Oleje 
1) Alterra - granat i awokado
2) Alterra - limetka i aloes
3) BD fur mama
4) Olejek rycynowy
5) Olej ze słodkich migdałów (na razie jako jedyny ze sklepowych)

Szampony
1) Yves Rocher - przeciwłupieżowy
2) Yves Rocher - do włosów ciemnych
3) Szampon Babydream

Odżywki d/s
1) Isana wygładzająca z olejkiem z babassu
2) Alterra granat i awokado
3) Ziaja miodowa (tą również jako b/s)
4) Ziaja z olejkiem jojoba i aloesem (j.w.)

Odżywki b/s
1) Joanna Naturia len i rumianek
2) Joanna Naturia pokrzywa i zielona herbata

Maski
1) Biovax do włosów ciemnych
2) Biovax do włosów suchych i zniszczonych
3) Biovax z proteinami mlecznymi

Inne
1) Płukanka malinowa z Yves Rocher
2) Jedwab Biovax
3) Serum A+E Biovax
4) Joanna Rzepa kuracja wzmacniająca
5) Odżywka Jantar
6) Płukanka kawowa oraz miodowa z naturalnych metod pielęgnacji oraz oczywiście mój ukochany
7) Żel lniany (jako stylizator oraz maska bądź dodatek do maski)
8) Joanna żel mrożący


Jestem również zapaloną pokrzywopijaczką, aczkolwiek ostatnio ciężko jest u mnie z systematycznością - a skoro o pokrzywie mowa, to pójdę sobie od razu za pamięci zaparzyć :) Ponadto łykam (a raczej łykałam, znowu muszę do nich wrócić) CP. Innych suplementów nie próbowałam i raczej próbować nie będę.

Pierwszy "merytoryczny" post wyszedł mi dość przydlugawy, ale mam nadzieję, że nie męczący ;)

W następnym pojawię się z recenzją - jeszcze nie wiem czego, muszę sobie to wszystko jakoś usystematyzować :)

Pozdrawiam!


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

aktualizacja dlugości (1) Alterra (9) analiza składu (3) Babydream (3) Baltic Sand (1) Be Beauty (2) bebeauty (1) Bell (1) Bielenda (1) Biovax (5) blogi kręconowłosych (1) Cassia (2) cellulit (1) CG (5) chusteczki do demakijażu (1) Cleanic (3) color mania (1) cynk (1) czytelnicze podsumowanie miesiąca (7) demakijaż (3) dor (1) dzikie wyzwanie (4) ecotools (1) Facelle (1) fennel (1) film (1) Firmoo (1) FLOS-LEK (2) glinka biała (1) Gloria (1) Golden Rose (1) Google (2) gradient manicure (2) granat i aloes (2) Green Pharmacy (1) Happy per aqua (1) haul (3) inspiracje (4) Inspired by places (8) Intouchables (1) Isana z babassu (3) Jantar (2) jedwab (1) Joanna (4) Joanna Naturia (2) Kallos Latte (1) krem (1) krem brązujący (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (1) krem na dzień (1) kryzys (1) lakier do paznokci (22) lakier piaskowy (1) Liebster Blog (1) Lovely (2) makijaż (1) manicure (5) masaże (1) maseczka (1) maseczka sandałowa (1) maska (7) masło kakaowe (1) MIYO (1) mleczko samoopalające (1) moje włosy w pigułce (1) odżwyka (3) oferta Biedronka (1) olej (2) olejek pod prysznic (1) olejki (1) opolskie spotkanie bloggerek kosmetycznych (2) paznokcie (2) peeling (1) peeling kawowy (1) petycja (1) pianka do włosów (1) pielęgnacja włosów (18) Piękno dla rodziny (1) płukanka (1) pomadki (1) recenzja (20) ręcznikowanie (1) Rossman (1) scrub do ciała (1) seriale (1) serum A+E (1) spirulina (1) spray przyspieszający opalanie (1) spray YR (1) stylizacja (3) SunOzon (1) szampon (3) ślubne inspiracje - fryzury (1) tag (5) tonik (1) trendy w urodzie (1) tusz do rzęs (1) Vichy (1) Wibo (8) włosowe podsumowanie (17) włosy (1) woda kolońska (1) woda perfumowana (1) wypadanie włosów (3) Yves Rocher (13) zabezpieczanie (1) Zainspiruj się naturą (6) zakątek czytelniczy (1) Ziaja (4) ZSK (1) żel do włosów (1) żel lniany (3) żel mrożący (2)