Korzystając z biedronkowej okazji, nabyłam drogą kupna lakier Bell w cenie 5,99 zł, kolor miętowy. I cieszę się, że nie kupiłam tych lakierów więcej. Chyba że tylko ja trafiłam na felerny egzemplarz?
(pochyłą czcionką został zaznaczony opis lakieru ze strony bell.com.pl)
Producent obiecuje superkryjący efekt i głęboki kolor już przy pierwszej aplikacji, co niestety nie sprawdziło się w tym przypadku. Pierwsza warstwa - koszmar i prześwity. Przy drugiej jest już lepiej, aczkolwiek okropnie rzadka konsystencja lakieru nie pozwala na jego równomierne rozprowadzenie, co doprowadza mnie do szału. Nienawidzę zbyt rzadkich lakierów.
Nie „zakleja” płytki paznokcia i umożliwia paznokciom „oddychanie” pod płaszczem koloru - czy to oznacza te paskudne pęcherzyki powietrza, jakie zrobiły się pod lakierem?
Lakier charakteryzuje się przedłużoną trwałością, dzięki zastosowaniu wielu wysokiej jakości polimerów. Tworzą
one specjalną, wysoce odporną na działanie wody powłokę, która jakby
„odpycha” cząsteczki wody i jest odporna na ścieranie - już na drugi dzień od pomalowania lakier zaczął się ścierać gdzieniegdzie, ale nie jest najgorzej.
Podsumowując - nie jestem zadowolona z tego lakieru i nie kupię więcej. Wracam do moich ukochanych Wibo.
Poniżej miętus na paznokciach:
Jakbym miała go oceniać, to wystawiłabym mu ocenę 2/5.
Miałyście do czynienia z lakierami Bell? Co o nich sądzicie?
Pozdrawiam!
