Dzisiaj przyszedł czas na podsumowanie drugiego miesiąca mojej walki z wypadającymi włosami. Mogę stwierdzić z całkowitą pewnością, że jest ono już na normalnym poziomie i nie stwarza już powodu do niepokojów ;) Najwięcej włosów wypada mi podczas mycia, w ciągu dnia kilka włosów znajdę na gumce, to wszystko.
Niestety po dwóch tygodniach od pierwszego podsumowania musiałam odstawić pokrzywę, gdyż mimo brania witaminy B complex, wyskakiwały mi niemiłe niespodzianki na ustach. Zrezygnowałam również z płukanek ze skrzypu, ponieważ wysuszały mi włosy. Nie zaniechałam jednak wcierania Jantaru codziennie w skalp oraz używania olejku wzmacniającego z Green Pharmacy co2-3 mycie.
Z pokrzywy rezygnuję teraz na jakiś czas, Jantar będę wcierać w skórę głowy co mycie (czyli co drugi, trzeci dzień) oraz dalej będę używać olejku z GP co 2-3 mycie, póki go nie skończę (dość wydajny jest, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że nie stosuje się go często i że smaruje się nim tylko skórę głowy). Myślę, że taka profilaktyka wystarczy (jak nie, to drożdże pójdą w ruch, na razie jeszcze się wzbraniam :)) Co Wy o tym myślicie?
Pozdrawiam!
