Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytelnicze podsumowanie miesiąca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytelnicze podsumowanie miesiąca. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2014

Czytelnicze podsumowanie grudnia

W grudniu przeczytałam 10 książek, w tym kilka naprawdę dobrych i wartych polecenia. Jak zawsze królują kryminały ;) Zapraszam na czytelnicze podsumowanie grudnia ;)





źródło
Mam na imię Mary, Brandy, Honey, Amy - co miesiąc inaczej. Czasami Joe nawet nie pyta mnie o imię. Ale zawsze umie sprawić, bym płonęła, kiedy poczuję na ciele dotyk jego ust i rąk. Nieważne, kim jestem i gdzie mnie poznał. Seks z nim jest zawsze wspaniały. Nigdy nie mam dość i niecierpliwie czekam na następne spotkanie.Tak naprawdę nazywam się Sadie. Raz w miesiącu Joe opowiada mi o swoich ostatnich podbojach. Ja tylko słucham. Nie domyśla się, że w wyobraźni gram rolę każdej dziewczyny, z którą spędził noc. Te seksualne fantazje stały się moją obsesją. Wciągają mnie w mroczną otchłań…Wiem, że to złe, mój mąż by tego nie zrozumiał, ale nie umiem przestać. Jeszcze nie teraz… (lubimyczytac.pl)

"Otchłań pożądania" to trzecia książka Megan Hart, którą miałam przyjemność czytać i z całą pewnością mogę powiedzieć, że najlepsza z tego trio.



Istnieje wiele poradników, które mówią, jak radzić sobie z niepełnosprawnością najbliższej osoby, jak się nią opiekować, wiele poradni oferuje wsparcie psychiczne. Jednak co zrobić z zabijającą wręcz tęsknotą za bliskością fizyczną? Za utraconą swobodą, dotykiem, poczuciem spełnienia? Główna bohaterka Sadie znajduje się właśnie w takiej sytuacji - jej mąż uległ poważnemu wypadkowi, jest sparaliżowany - ta sytuacja przewraca ich życie do góry nogami. Jedynym wytchnieniem dla Sadie jest pierwszy piątek każdego miesiąca...
Książka dostarczyła mi wiele emocji - wręcz płakałam przy opisach intymnych relacji Sadie i jej męża, tak trudnych, tak niesprawiedliwych, tak bolesnych. Wszystko zostało opisane adekwatnym językiem - bez wulgaryzmów, ale również bez cenzury. Opisy scen łóżkowych w "Otchłani pożądania" są po prostu smaczne - nie zawstydzające, ale też nie bulwersujące.
Dzięki tej książce doświadczyłam wiele wzruszeń - należy ona do kategorii literatury erotycznej, ale ja z całą stanowczością twierdzę, że jest to również bardzo dobra powieść psychologiczna.

8/10


Policja w Los Angeles odkrywa na stopniach kościoła ociekające krwią pozbawione głowy ciało księdza. Sprawca starannie je ułożył: nogi duchownego leżą wyprostowane, ramiona złożone na piersi jak do modlitwy, a w miejscu, gdzie powinna być głowa, spoczywa łeb psa… Na klatce piersiowej widnieje napisana krwią cyfra 3. Detektyw Robert Hunter myśli początkowo, że to zabójstwo rytualne, jednak gdy okrutnie okaleczonych ciał przybywa, ze zgrozą odkrywa, że wszystkie ofiary umarły w sposób, który je najbardziej przerażał. Tylko skąd morderca mógł znać ich najgorsze koszmary? (lubimyczytac.pl)


"Egzekutor" to moja pierwsza przygoda z twórczością Chrisa Cartera, ale już wiem, że nie ostatnia. Książkę przeczytałam w jeden dzień - niezwykle trzyma w napięciu do samego końca. Początkowo niepowiązane ze sobą wątki wywołały u mnie konsternację, ale oczywiście wszystko z każdą przewróconą kartką zaczęło się wyjaśniać. Po raz pierwszy spotkałam się z tak krótkimi rozdziałami - na kartkę/dwie. Z początku bardzo mi to przeszkadzało, jednak z biegiem czasu przestałam na to zwracać uwagę, co zwiększyło przyjemność lektury. Ciekawi bohaterowie, od Roberta Huntera po tytułowego egzekutora. Historia ciekawie skonstruowana - ja raczej nie próbowałam rozwiązać zagadki "kto jest mordercą?", aczkolwiek zawsze mam podświadomie swoje typy - tutaj jednak nie trafiłam. I mam w sumie małą uwagę - Hunter? To jest tak strasznie tendencyjne... (Simon Becket napisał serię książek, której głównym bohaterem jest David Hunter). Autor mógł się chociaż trochę wysilić i wymyślić mniej tendencyjne nazwisko.

Nie pozostaje mi nic innego, jak trochę cofnąć się w czasie i sięgnąć po "Krucyfiks" Chrisa Cartera.

7/10



źródło

Rany kamieni - tu wszystko jest inne: bohater, sceneria, tylko Beckett jest taki sam:
Mistrz wyrafinowanej prozy, oszczędnych środków, bogatego języka, plastycznych opisów. Mistrz emocji, mistrz nastroju, strachu i tajemnicy.
Ale tym razem poszedł dalej i inną drogą. Tu sam narrator, wszyscy i wszystko jest tajemnicą. Każda scena rodzi zagadkę. Każde wyjaśnienie rodzi jeszcze trudniejsze pytania. Tajemnice osaczają. Napięcie i niepewność rośnie. I strach, który chwycił za gardło w pierwszej scenie, zacieśnia swój uścisk i dławi.
To głęboka, mądra, pełna zadumy nad losem i naturą ludzką powieść ubrana w formę literackiego thrillera psychologicznego.
Ktoś ucieka… przez pola gdzieś we Francji. W zagajniku parkuje luksusowe audi. W strumieniu usiłuje zmyć krew z fotela, z pasa i rąk… Zaciera wszelkie ślady. Zabiera plecak i odchodzi. I zabiera coś jeszcze…
W nieznośnym upale wśród obezwładniającej ciszy i w paraliżującym słońcu idzie przed siebie. Tylko dokąd? Tego nie wie. Nie ma pieniędzy, żadnych planów, za to ma siniaki na twarzy. Dowiadujemy się, że jest Anglikiem. Widzimy, że jest inteligentny i wrażliwy. Domyślamy się, że jest młody. Wiemy, że musi się ukrywać…
W desperacji wchodzi do ogrodzonego drutem kolczastym lasu i dociera do wyglądającej na opuszczoną farmy. Prosi o wodę młodą tajemniczą kobietę z dzieckiem na ręku…
Nie spodziewa się, jak szybko i w jakich dramatycznych okolicznościach będzie mu dane tu wrócić. I w jak deliryczno-surrealistycznej scenerii, przywodzącej na myśl scenerię największych XIX i XX-wiecznych mistrzów prozy, będzie uwięziony - a może ocalony.
To brzydko-piękne odcięte od świata miejsce i jego zagadkowi mieszkańcy są wielką mroczną tajemnicą. Choć w tej nieodgadnionej dziwności wszystko i wszyscy są aż do bólu prawdziwi – w swoich słabościach, porywach szlachetności, w swoich zbrodniach i karach… 
(lubimyczytac.pl)

Piąta książka Becketta wydana w Polsce. Pierwsza, która nie jest wliczana w serię o Davidzie Hunterze. No właśnie.



"Rany kamieni" to zdecydowanie powieść zupełnie inna, w porównaniu do tych, którymi do tej pory raczył nas Beckett. Nie ma rozkładających się ciał, wartkiej akcji, psychopatycznych morderców. W najnowszej pozycji historia zaczyna się niejasno - główny bohater (Sean) ucieka, porzuca auto, wpada w pułapkę ustawioną na zwierzynę (tak przynajmniej początkowo myśli...), budzi się po kilku dniach w stodole z opatrzoną nogą. Chce uciekać dalej, ale nie może chodzić, więc zostaje uziemiony na nieznanej mu farmie, pod opieką dwóch nieznanych mu dziewcząt i ich rozjuszonego ojca. W ten sposób główny bohater zaczyna wieść niespokojne życie, pracując na farmie i powoli odkrywając sekrety rodziny.
Wiele miejsca w książce zajmują przemyślenia Seana, jego spostrzeżenia oraz retrospekcje. Akcja oczywiście na końcu przyspiesza, a zakończenie jest dla mnie (o dziwo!) satysfakcjonujące.
"Rany kamieni" w moim odczuciu nie można w żaden sposób porównać do serii o Davidzie Hunterze - ta książka jest po prostu inna. Nie lepsza, nie gorsza. Po prostu inna.


6/10


źródło
Martwi leżą dosłownie wszędzie. Harper wyczuwa ich grobowym zmysłem.
Harper zarabia na życie czymś w rodzaju słuchu i węchu, ale…metafizycznego. „Czuje” człowieka, który wybrał się na polowanie ze swoim wrogiem i od lat leży w zaroślach pod tamtym drzewem. Widzi kości pechowej kelnerki, co obsługiwała niewłaściwą osobę i skończyła pod dachem opuszczonej rudery. Słyszy historię nastolatka, który wypił za dużo w nieodpowiednim towarzystwie. Podły los zgotował mu płytki grób w sośniaku.
Gdzieś tam, wśród zwłok zakopanych w ogródku, zatrzaśniętych w bagażnikach porzuconych aut, obciążonych blokami cementu i zatopionych w jeziorze, może być jej siostra. 
(lubimyczytac.pl)

"Grobowy zmysł" to ciekawa książka z niebanalnym (jak dla mnie) szkieletem historii, na której oparte są wydarzenia w niej zawarte. No bo szczerze - gdzie jeszcze przeczytamy o "hochsztaplerce", która ma dar odnajdywania zwłok? Ano raczej nigdzie, a przynajmniej ja się z tym nie spotkałam. Harper (bo o niej mowa) i jej brat Tolliver zarabiają dzięki temu darowi na życie, co nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem - większość społeczeństwa odbiera to jako żerowanie na ludzkiej tragedii. 

Harper i Tolliver przyjeżdżają do Sarne na kolejne zlecenie - tym razem dziewczyna ma znaleźć ciało zamordowanej nastolatki Teenie. Oczywiście ciało zostaje odnalezione przez główną bohaterkę, która oprócz wibracji, jakie odczuwa w pobliżu martwych ciał, widzi również ostatnie sekundy życia ofiary i potrafi wskazać przyczyny śmierci. Odnalezienie ciała Teenie oraz fakty, jakie przedstawia Harper w związku z jej śmiercią, bardzo się komuś w Sarne nie podobają i to prowadzi do serii niefortunnych wydarzeń.

Książka jest napisana ciekawie i intrygująco - nie ma niepotrzebnego rozwlekania fabuły oraz zbytecznych opisów. Jedynie w pewnym momencie już się zupełnie pogubiłam kto, gdzie, z kim - chyba powinnam to sobie była rozpisać, aby połapać się w przedstawionej historii ;) Cieszy mnie fakt, że jest to pierwszy tom serii "Harper Connelly".

6/10


źródło
Martwi nie czują, ale czekają. Na kobietę, której piorun usmażył mózg.
Harper jest poszukiwaczem ciał. Takim Nieboszczykowym Licznikiem Geigera. Specyficzny talent do odnajdywania zwłok - swój szósty, grobowy zmysł - zyskała po porażeniu piorunem. Jest jedną z nielicznych osób na Ziemi, które przeżyły takie „pieszczoty”.Stała już nad wieloma dołami, w których porzucono lub ukryto zwłoki różnych nieszczęśników. Także nad grobami, w których razem ze zmarłymi spoczęły tajemnice ich zgonu. Skupiona nad ludzkimi szczątkami, widziała wiele śmierci.Ale ta mogiła zaskoczyła nawet ją. Tłokiem oraz natłokiem spraw, które nie pozwoliły zmarłym spoczywać w pokoju. A żywych zmuszały do… powiększenia grona nieboszczyków. I tak, z okolic cmentarnego horroru, wkraczamy w zaklęte rewiry rasowego kryminału. 
(lubimyczytac.pl)
Niestety druga część serii "Harper Connelly" już mnie trochę rozczarowała. Przy okazji "Grobowego zmysłu" przeczytałam opinię, że "odkrycie mordercy zaszkodziło powieści" - wówczas nie mogłam się zgodzić z tym stwierdzeniem. Jednak po lekturze tej książki już wiem, co autorka tego stwierdzenia miała na myśli. Opowieść jest wciągająca, czyta się ją lekko i przyjemnie, z ciekawością przerzuca kolejne kartki. Jednak z momentem wyjaśnienia zagadki, autorka w kilku niemalże zdaniach wyjaśnia, co się wydarzyło później, jakby od niechcenia i byle jak - i właśnie to niezbyt przypadło mi do gustu. Po ciekawej historii pani Harris w moim odczuciu lekceważy czytelnika, "rzucając" mu na "otarcie łez" po przeczytaniu książki parę zdań czegoś na kształt epilogu. No właśnie - na kształt. Generalnie "Grób z niespodzianką" przypadł mi do gustu, jednak jak dla mnie zakończenie pozostawia wiele do życzenia.

5/10



źródło

Pierwsza część trylogii o braciach Borowskich. Książka o miłości pierwszej, nieoczekiwanej i niezwykłej. Jej siła jest tak wielka, że odmienia ludzi i zdarzenia. I chociaż prowadzi do zbrodni, odkrywa przed bohaterami blask wielkiej namiętności...
Katarzyna rozpoczyna życie w nowym otoczeniu, gdy nagle pojawia się On… Dziewczyna boi się nadchodzącej namiętności, ale już wie, że będzie w to brnąć. Czuje, że zaczyna jej na nim zależeć… i to bardzo.
Krzysztof od początku wiedział, że z nią to będzie coś innego. Zastanawiał się nad swymi uczuciami i odkrywał w sobie coraz większe pożądanie. Nie przypuszczał, że ta miłość na zawsze odmieni jego życie…
Poruszająca opowieść o młodości uwikłanej w wybory, które odmienić mogą niejedno życie. Czy wiara w potęgę miłości zdoła uchronić bohaterów przed trudnościami, jakie niesie los? Czy ich marzenia o wspólnym życiu mogą się ziścić? 
(lubimyczytac.pl)

Dawno żadna książka nie dostarczyła mi tyle emocji. I nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek płakała podczas lektury czegokolwiek... 
Kaśkę i Krzyśka poznajemy, gdy obydwoje mają po 18 lat. Tylko 18 lat, a życie daje im w kość i ciągle czują się odpowiedzialni za wszystko, co się dzieje dookoła. Wyrzuty sumienia (czy słuszne?) nie dają im spokoju na wiele lat, po czym spotykają się ponownie. I znowu historia sprzed lat się powtarza, tylko że teraz jest już o wiele groźniej...
Rewelacyjna książka, którą przeczytałam niemalże w jeden wieczór z zapartym tchem. Rozbudowana fabuła, która wielu osobom może przeszkadzać, ale nie mnie. No i wątek prawniczy, z którym jak dotąd nie spotkałam się w żadnej polskiej powieści. Jestem historią przedstawioną przez autorkę zauroczona - zafundowała ona czytelnikowi piękne opisy emocji, jakie towarzyszyły głównym bohaterom podczas ich zmagań z brutalną rzeczywistością. 
Miłość to potężne uczucie. Źle pokierowana niestety może być destrukcyjna...

8/10



źródło

Kontynuacja pierwszej części trylogii o braciach Borowskich. Opowieść o tym, że honor, rodzina i miłość są w stanie walczyć nawet z największym zagrożeniem.
Katarzyna i Krzysztof po otrzymaniu mafijnego ostrzeżenia starają się żyć normalnie. Lecz przecież mafia nie wybacza i nie zapomina. I wkrótce mecenas Krzysztof Borowski otrzyma propozycję nie do odrzucenia. Ale wówczas brat marnotrawny – Lukas, powróci. Aby zmierzyć się z dawnymi pobratymcami, a obecnie wrogami, aby rozliczyć przeszłość i dokonać zemsty. Lecz nie wie, że na swojej drodze spotka kogoś jeszcze. Ją. Kobietę po przejściach, potrzebującą pomocy. Czy odnajdzie w sobie resztki człowieczeństwa? I czy Lukas potrafi naprawdę kochać?
Pasjonująca opowieść o odkupieniu win, braterstwie i wielkiej miłości. Bo każdy zasługuje na jeszcze jedną szansę. Czasami ostatnią. 
(lubimyczytac.pl)
Trzy lata po wydarzeniach opisywanych w "Zakrętach losu" Katka i Krzysiek wiodą uporządkowane życie - prowadzą wspólnie kancelarię, wybudowali dom na obrzeżach Wrocławia, starają się o dziecko. Wydawałoby się, że po tylu latach rozłąki i cierpienia wszystko układa się dobrze i państwo Borowscy wreszcie mogą odetchnąć z ulgą. Jednak pewnego dnia Krzysiek otrzymuje telefon od "klienta" z propozycją nie do odrzucenia...
Powieść świetnie się czyta, jednym tchem - musiałam już natychmiast wiedzieć, co się dalej wydarzy. Na początku nie przypadło mi do gustu, że postać Łukasza Borowskiego zyskała tyle uwagi w tej części, ale z każdą przewróconą kartką ten bohater coraz więcej zyskiwał w moich oczach. Jednak braterstwo krwi to bardzo silna więź, której nie można ot tak zerwać.

8/10


źródło
Ostatnia część trylogii o braciach Borowskich przedstawia życie Łukasza „Lukasa” Borowskiego. Gangstera, handlarza, mordercy, lecz również ukochanego syna, brata i męża. To wycieczka w przeszłość do czasów, gdy Lukas stawiał swoje pierwsze kroki „na mieście”, aż w końcu stał się jednym z najważniejszych ludzi mafii, świadkiem koronnym i odkupicielem własnych win.
Bo za winy trzeba płacić.Błędy naprawić.Złe postępki zamienić na dobre.Bo ja jestem Lukas. Prosty chłopak z miasta.O gorącym sercu i zimnym spojrzeniu.I zawsze spłacam swój dług.Moje życie dopiero się zaczęło.A dług pozostał jeszcze niespłacony...
Wstrząsająca i wzruszająca opowieść człowieka, który przeżył wiele, widział prawie wszystko i potrafił równie mocno kochać, co nienawidzić. 
(lubimyczytac.pl)
Tak, jak się spodziewałam - trzecia część trylogii o braciach Borowskich okazała się klapą... Przeczytałam ją tylko dlatego, że nie lubię pozostawiać niedokończonych historii i chciałam się dowiedzieć, co dzieje się dalej z Katką i Krzyśkiem... Niestety tych informacji w trzeciej części było jak na lekarstwo, a sama historia Lukasa... Ciekawie było spojrzeć na wydarzenia opisane w pierwszych dwóch tomach z jego perspektywy, ale szczerze - średnio wierzę w taką szaleńczą miłość 26-latka do 16-latki... No nie oszukujmy się, przecież tych ludzi dzieliła przepaść, w każdym aspekcie życia. I ta jego "przemiana"? Jakoś mało realistyczne to wszystko.

5/10



źródło

Lacey Flint, młoda londyńska policjantka z ponurą, głęboko skrywaną przeszłością, jest zafascynowana postaciami seryjnych morderców, zwłaszcza najsłynniejszego: Kuby Rozpruwacza, nigdy nieschwytanego rzeźnika wiktoriańskiego Londynu. Ale jako detektyw nigdy jeszcze nie prowadziła sprawy zabójstwa, nie widziała z bliska zwłok. Aż do pewnego wieczoru,gdy na parkingu obok jej samochodu osuwa się na ziemię straszliwie poraniona kobieta, która umiera na jej rękach...Lace zostaje przewieziona na przesłuchania. Uczestniczy w śledztwie, ale wie, ze jest obserwowana. A potem dostaje list – przerażająco znajomy, przypominający jej coś, co – jak sądziła – pogrzebała głęboko w przeszłości.Naśladujący listy Rozpruwacza do Scotland Yardu. A kolejne zabójstwa są wierną repliką bestialskich zbrodni sprzed stu lat. Tyle że ich sceną są miejsca dobrze znane Lacey...Co łączy policjantkę z zabójcą… Kolejne tropy prowadzą do niej samej. A najważniejszą zagadką w tej makabrycznej szaradzie może okazać się odpowiedź na pytanie: kim naprawdę jest Lacey Flint… (lubimyczytac.pl)
Na początku dość opornie szło mi czytanie tej książki. Jej opis wydał mi się bardzo ciekawy, jednak pierwsze strony spowodowały mętlik w mojej głowie, nic do siebie nie pasowało. Dopiero z czasem zaczęłam odkrywać zawiłość przedstawionej historii a zakończenie było wisienką na torcie.
Lacey Flint poznajemy w dość nietypowych okolicznościach - na jej rękach umiera kobieta, ledwo co zaatakowana nożem. Wydawałoby się, że sprawca nie może znajdować się daleko, jednak on rozpływa się niczym mgła. Z czasem giną kolejne kobiety, a morderca ewidentnie upatrzył sobie Lacey - część dowodów w śledztwie nawiązuje do młodej policjantki. Pikanterii dodaje fakt, że wszystkie morderstwa są kopią tych dokonanych przed laty przez słynnego Kubę Rozpruwacza... Z biegiem historii odkrywane są coraz bardziej zatrważające karty z przeszłości Lacey...
Książka napisana jest tak, jak lubię najbardziej - każde słowo ma swoje miejsce i znaczenie, choćby początkowo wydawało się inaczej. Akcja jest wartka i trzyma w napięciu do ostatniej kartki. Chętnie sięgnę po kolejne tomy tej serii i mam nadzieję, że się nie rozczaruję.

7/10


źródło
Druga bestsellerowa powieść z bohaterką Ulubionych rzeczy, policjantką z tajemniczą przeszłością, zafascynowaną postaciami seryjnych morderców.
Tym razem Lacey Flint ma wcielić się w rolę ofiary… 
Uniwersytet w Cambridge sceną zbrodni doskonałych: morderstw bez mordercy. Ofiary zabijają się same…
Cambridge tuż przed północą to miasto czarnych cieni i złotego światła. Reflektor prawie pełnego księżyca oświetla eleganckie niczym weselny tort budynki, filary wskazujące bezchmurne niebo jak kamienne palce,i nielicznych ludzi, którzy błądzą jeszcze po ulicach, jak zjawy, to pojawiając się w plamach światła, to niknąc w cieniu.
Kobieta stojąca na krawędzi jednej z najwyższych wież wygląda jak turystka podziwiająca widok. Powietrze u stóp wieży jest nieruchome. Na szczycie wieje wiatr. Na tyle silny, że włosy kobiety łopoczą wokół jej głowyjak flaga. Kobieta jest młoda i byłaby piękna, gdyby jej twarz nie była pozbawiona wszelkiego wyrazu. Gdyby w jej oczach było jakiekolwiek światło. To twarz kogoś, kto wierzy, że jest już martwy...
Uniwersytetem Cambridge wstrząsa seria tajemniczych samobójstw. Już kilkanaście dziewczyn odebrało sobie życie – w bardzo gwałtowny, krwawy, makabryczny sposób. Sposób, który każe doktor Evi Oliver, uniwersyteckiemu psychiatrze, podejrzewać, że to coś więcej niż zbieg okoliczności.
Do Cambridge przyjeżdża z Londynu Lacey Flint. Prowadzi śledztwo, udając studentkę. Niebawem ktoś zaczyna ją straszyć, wykorzystując jej najskrytsze lęki.
I zaczynają ją dręczyć te same niepokojące koszmary, o jakich mówiły dziewczyny, zanim odebrały sobie życie...  
(lubimyczytac.pl)
Rewelacyjna książka! Przeczytałam ją w jeden dzień. Tak, jeden. Jak już raz wejdzie się w świat stworzony przez S.J. Bolton, to ciężko wrócić do rzeczywistości. Bardzo dobrze napisana powieść, wątek kryminalny na mistrzowskim poziomie. Retrospekcje, które mogą nieźle namieszać w głowie, ale z każdą przewróconą kartką odkrywamy historię, która mrozi krew w żyłach. I to pytanie odbijające się echem w głowie - o co tu chodzi?! Jak już odkryjemy prawdę, to ciężko uwierzyć, że w ludzkiej głowie mogą rodzić się tak chore rzeczy.
Książkę dodaję do Ulubionych i polecam ją przeczytać.

8/10


W 2013 roku przeczytałam 52 książki, czyli średnio wychodzi jedna na tydzień. Ale to jest tylko statystyka, gdyż w ciągu minionego roku przez 5 miesięcy czytałam jedynie rzeczy związane z magisterką i egzaminem, także przeczytałam 52 książki w 7 miesięcy. Eeeee, czyli ile na tydzień? Wyższa matematyka ;D Postanowienie na 2014 rok - przeczytać kolejne co  najmniej 52 książki ;)


A Wam jak szło czytanie w ostatnim roku? 
Zapraszam do dyskusji na temat wymienionych przeze mnie pozycji ;)




środa, 4 grudnia 2013

Czytelnicze podsumowanie października i listopada

Większość mojego wolnego czasu w ciągu ostatnich dwóch miesięcy mogłam wreszcie poświęcić jednej z moich ulubionych czynności, czyli czytaniu. Po trzech miesiącach posuchy niemal rzuciłam się na książki... Co przeczytałam? Co polecam? O tym przeczytacie poniżej ;)




Dexter Morgan: za dnia sumienny pracownik policyjnego laboratorium kryminalistycznego, w nocy seryjny morderca, który wymierza własną sprawiedliwość... innym seryjnym mordercom. Nagle pojawia się naśladowca. Zabija dokładnie w stylu Dextera - z tą samą maestrią, z tą samą finezją. Dexter jest najpierw dumny, że ktoś czerpie inspirację z jego niepowtarzalnych pomysłów. Potem pełen podziwu dla artyzmu tego drugiego. A w końcu zaczyna wątpić, czy w ogóle jest jakiś drugi... (lubimyczytac.pl)

Jak tylko usłyszałam, że jeden z moich ulubionych seriali powstał na podstawie serii książek, natychmiast postanowiłam ją przeczytać. I muszę przyznać, że rozczarowałam sie pierwszym tomem. Zwykle jestem zdania, że to książka jest "lepsza" od filmu/serialu, który jest nią inspirowany, ale w tym przypadku w moim odczuciu sytuacja jest odmienna. To scenarzyści odwalili kawał dobrej roboty, nadając postaciom wiele kolorytu i charakteru oraz komplikując przedstawianą historię. 

Miałam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu książki. Mam nadzieję, że kolejne części pozytywnie mnie rozczarują.

5/10

Wciągająca historia o rodzinnych tajemnicach i zakazanej miłości. Szczęśliwą z pozoru rodzinę Dollangangerów spotyka tragedia – w wypadku samochodowym ginie ojciec. Matka z czwórką dzieci zostaje bez środków do życia i wraca do swego rodzinnego domu. Niezwykle bogaci rodzice, mieszkający w ogromnej posiadłości, wyrzekli się córki z powodu jej małżeństwa z bliskim krewnym, a narodzone z tego związku dzieci uważają za przeklęte. W tajemnicy przed dziadkiem rodzeństwo zostaje umieszczone na poddaszu, którego nigdy nie opuszcza. Dzieci żyją w ciągłym strachu, nie dojadają. W dodatku brat z siostrą niebezpiecznie zbliżają się do siebie... (lubimyczytac.pl)

Przeczytałam tę powieść jednym tchem. Książka napisana jest bardzo ciekawym językiem, który w ogóle nie męczy - czyta się z lekkością i łatwością. Nie ma zbędnych przeciągnięć i opisów, cały czas historia trwa i się rozwija. 
Makabryczne przeżycia głównych bohaterów na długą odcisną się w mojej pamięci.

7/10

Dexter, przystojny i czarujący potwór, wciąż trzyma się swojej zasady: morduje tylko innych morderców. Nikt nie podejrzewa, że wzorowy pracownik policyjnego laboratorium nocami staje się katem twórczym wirtuozem zbrodni. Nikt, poza jednym wścibskim policjantem. Ciekawski sierżant to pierwszy problem naszego bohatera. Drugi to utalentowany rywal, przy którym metody pracy Dextera wydają się dziecinną zabawą... (lubimyczytac.pl)

No i niestety ta część okazała się gorsza od poprzedniej. Razi mnie bylejakość postaci, zbyt wiele przemyśleń głównego bohatera. Styl, jakim napisana jest ta książka w ogóle nie pasuje do makabrycznych sytuacji w niej opisywanych. Nie wiem, czy sięgnę po kolejne części.

4/10


Julia jest zwyczajną dziewczyną. Skończyła studia, pracuje, zakochała się. Gdy dostaje bukiet kwiatów od tajemniczego wielbiciela, jest podekscytowana i zaintrygowana. Wiersze, kolejne kwiaty i wiadomości zaczynają ją najpierw niepokoić, a potem przerażać. Nikt nie rozumie jej strachu. Przecież posiadanie wielbiciela jest takie romantyczne. Jak uwolnić się od stalkera, gdy nie wiesz, kim on jest? Ale on wie wszystko o tobie. Wie, gdzie mieszkasz, gdzie pracujesz… i wie, jak zniszczyć twoje życie. (lubimyczytac.pl)

Jak cienka jest granica między miłością a obsesją? Zbyt cienka. Ta książka wstrząsnęła mną do głębi - stalking może spotkać każdego. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak na pozór nic nieznaczące spotkanie może mieć tragiczne konsekwencje. Książkę pochłonęłam w jeden wieczór - ciężko mi było się od niej oderwać.

7/10


Gdy Jack Reed zobaczył w strugach deszczu starą posiadłość w gotyckim stylu, natychmiast zapragnął przerobić ją na idylliczny, ekskluzywny hotel. Nie wiedział o tym, że przed 60 laty miejsce to było szpitalem dla psychicznie chorych - morderców i gwałcicieli, a wśród nich dla Quintusa Millera, charyzmatycznego, przerażającego swym wyglądem psychopaty, który przewodził miejscowej społeczności.Któregoś dnia wszyscy pensjonariusze, 137 osób, znikli bez śladu. Okazuje się, że dzięki starożytnej magii ich obmierzłe dusze zostały zaklęte w pokrywających mury posiadłości płaskorzeźbach. Klątwę, która ich więzi można odczynić w jeden sposób - zamordować osiemset istnień ludzkich, wtedy ściany wypuszczą Quintusa Millera i jego orszak śmierci...Fala zbrodni, która przetoczyła się przez USA, sprawiła, że Quintus prawie osiągnął swój cel. Zginęło 799 osób. Pozostała ostatnia ofiara. Jack musi powstrzymać zaklętych, którzy, by się wyzwolić, chcą poświęcić życie jego syna. (lubimyczytac.pl)

Zupełnie nie wiem, co napisać o tej książce. W dobie boomu na wampiry i wilkołaki (aczkolwiek powieść została wydana w 1989 r.) miło było przeczytać historię o... No właśnie? Uwięzionych w innym wymiarze? Przeklętych? Historia jest niewiarygodna, ale skoro przyjmujemy istnienie i działanie sił nadprzyrodzonych, to wszystko jest możliwe. 

Masterton jest niewątpliwie mistrzem grozy - mrok aż wycieka spomiędzy kartek, ale napięcia nie doświadczyłam. Ponadto cała historia pędziła galopem, by skończyć się szybko i rozczarowująco, przynajmniej w moim odczuciu.


5/10


Jace, basista Sinnersów, ma za sobą przeżycia, o których woli nie mówić i nie myśleć. Jego duszę może ukoić tylko kobieta taka jak Aggie, przy której potrafi zapomnieć o cierpieniu i poczuciu winy.Zdaniem Aggie, pięknej dominy, z mężczyzn nie ma żadnego pożytku – poza poczuciem władzy, jakie dają, gdy błagają o litość u jej stóp. Lecz Jace nie jest taki jak klienci klubu, w którym Aggie tańczy co noc. Jeszcze żaden mężczyzna nie rozpalał jej aż tak i przy żadnym nie czuła się aż tak bezbronna...Kiedy niespodziewany wypadek stawia przyszłość Jace’a w zespole pod znakiem zapytania, Aggie wie, że musi mu pomóc. I pokazać, że czas i miłość leczą wszystkie rany… (lubimyczytac.pl)

Moją trzecią przygodę z twórczością pani Cunning oceniam pozytywnie. "Gorący rytm" jest to czwarty tom serii "Sinners on Tour", który w czytelniczym ciągu zajmuje trzecią pozycję, zaraz po "Ostrej grze". Moim zdaniem trzyma poziom pierwszej części (drugą byłam lekko rozczarowana) - czyta się ją szybko, lekko, opisy scen erotycznych naprawdę mogą podnieść ciśnienie ;) Historia skupia się tym razem na basiście, jednak ciągle przewijają się główni bohaterowie pierwszych dwóch części i możemy dowiedzieć się co nieco o ich dalszych losach - dla mnie to jest główny atut serii "Sinners on Tour". Zadziwia mnie jednak fakt, że nie ma tam zwykłej postaci - każdy z członków zespołu ma jakąś historię, oczywiście pogmatwaną, która miała decydujący wpływ na to, kim są teraz. Niemniej jednak seria ta zajmuje szczególne miejsce w mojej biblioteczce.

7/10


Tysiące lat temu, Anioł Razjel zmieszał swoją krew z krwią mężczyzn i stworzył rasę Nephilim, pół ludzi, pół aniołów. Mieszańcy człowieka i anioła przebywają wśród nas, ukryci, ale wciąż obecni, są naszą niewidzialną ochroną. Nazywają ich Nocnymi Łowcami. Nocni Łowcy przestrzegają praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Ich zadaniem jest chronić nasz świat przed pasożytami, zwanymi demonami, które podróżują między światami, niszcząc wszystko na swej drodze. Ich zadaniem jest również utrzymanie pokoju między walczącymi mieszkańcami podziemnego świata, krzyżówkami człowieka i demona, znanymi jako wilkołaki, wampiry, czarodzieje i wróżki. W swoich obowiązkach są wspomagani przez tajemniczych Cichych Braci. Cisi Bracia mają zaszyte oczy i usta i rządzą Miastem Kości, nekropolią znajdującą się pod ulicami Manhattanu, w której leżą zmarli Łowcy. Cisi Bracia prowadzą archiwa wszystkich Łowców Cieni, jacy kiedykolwiek żyli. Strzegą również trzech boskich przedmiotów, które anioł Razjel powierzył swoim dzieciom. Jednym z nich jest Miecz. Drugim Lustro. Trzecim Kielich. Od tysięcy lat Cisi Bracia strzegli boskich przedmiotów. I było tak aż do Powstania, wojny domowej, pod przywództwem zbuntowanego Łowcy, Valentine'a, który niemal na zawsze zniszczył tajemny świat Łowców. I mimo że od śmierci Valentine'a minęło wiele lat, rany, jakie zostawił, nigdy się nie zabliźniły. Od Powstania minęło piętnaście lat. Jest upalny sierpień w tętniącym życiem Nowym Jorku. W podziemnym świecie szerzy się wieść, że Valentine powrócił na czele armii wyklętych. A Kielich zaginął... (lubimyczytac.pl)

Pierwszy tom sagi The Mortal Instruments, która w założeniu miała być trylogią.
Najpierw obejrzałam film, potem postanowiłam, że koniecznie muszę przeczytać książkę. I dobrze zrobiłam, dzięki temu czytając o bohaterach, wizualizowałam sobie ich w wyobraźni i miałam lepszy odbiór całej powieści. Jest wielowątkowa, ale czytelnik nie jest w stanie pogubić się wśród tych wszystkich Nocnych Łowców, Przyziemnych, Podziemnych, Wilkołakach i Wampirach. Świat, na pozór normalny, okazuje się być zapełniony różnego rodzaju stworami. Walka dobra ze złem, na jej tle miłość, ale czy taka oczywista? 
Świetna powieść, po prostu.

8/10


Clary Fray chciałaby, żeby jej życie znowu stało się normalne. Ale czy cokolwiek może takie być, skoro dziewczyna jest Nocnym Łowcą, zabijającym demony, jej matka została magicznie wprowadzona w stan śpiączki, a ona sama nagle zaczyna widzieć mieszkańców Podziemnego Świata – wilkołaki, wampiry, wróżki… (lubimyczytac.pl)

Po drugi tom sagi The Mortal Instruments (tłumaczenie "Dary Anioła" jakoś mnie drażni) sięgnęłam natychmiast po przeczytaniu pierwszej części. "Miasto popiołów" również mnie nie zawiodło swoją fabułą. Tajemnica goni tajemnicę, wraz z bohaterami dowiadujemy się coraz więcej o ich przeszłości. Przy tej książce nie można się nudzić - ciągła akcja, zaskakujące zwroty wydarzeń, iskra pomiędzy głównymi bohaterami, niepewność, jak to się wszystko potoczy. Zakończenie pozostawia pewien niedosyt i nutę być może rozczarowania, dlatego natychmiast po lekturze "Miasta popiołów" zaczytałam się w trzeciej części.

8/10


Pośród chaosu wojny Nocni Łowcy muszą zdecydować się na walkę u boku wampirów, wilkołaków i innych Podziemnych… albo przeciwko nim. Tymczasem Jace i Clary też muszą podjąć ważne decyzje. Czy mogą pozwolić sobie na zakazaną miłość? (lubimyczytac.pl)

Niewątpliwie seria The Mortal Instruments w zamierzeniu miała być trylogią - świadczy o tym zakończenie trzeciego tomu. Wszystko się wyjaśnia, czytelnik jest uspokojony. Ta część jest najbardziej dynamiczna z pierwszych trzech tomów - niesamowite zwroty akcji, zaskakujące wydarzenia, tajemnice zostają ujawnione i wyjaśnione. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się pewnych rozwiązań, które zaserwowała nam autorka, ale świadczy to o nieprzewidywalności czytanej historii.

Mogę już z całą pewnością stwierdzić, że jestem zafascynowana tą sagą - przedstawionym w niej światem, tak pełnym różnorodności. Nic nie jest oczywiste, nic nie jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. 

"Normalność wcale nie jest taka dobra, jak się wydaje."


8/10


Wojna się skończyła i szesnastoletnia Clary Fray wraca do Nowego Jorku, podekscytowana możliwościami, które się przed nią otwierają. Zaczyna szkolenie Nocnego Łowcy, żeby nauczyć się wykorzystywać swój wyjątkowy dar. Podziemni i Nocni Łowcy w końcu zawarli pokój i, co najważniejsze, Clary może w końcu nazywać Jace’a swoim chłopakiem. Jednakże wszystko ma swoją cenę. Ktoś zabija Nocnych Łowców i prowokuje w ten sposób napięcia między Podziemnymi i Nocnymi Łowcami, mogące doprowadzić do kolejnej krwawej wojny. Najlepszy przyjaciel Clary, Simon, nie może jej pomóc. Jego matka właśnie dowiedziała się, że syn jest wampirem, więc Simon musiał opuścić dom rodzinny. Okazuje się jednak, że wszyscy chcą mieć go po swojej stronie... ze względu na moc klątwy, która niszczy jego życie. I gotowi są zrobić wszystko, żeby dostać to, czego chcą. W dodatku, Simon umawia się równocześnie z dwiema pięknymi, niebezpiecznymi dziewczynami, i żadna nie wie o tej drugiej. Kiedy Jace zaczyna się odsuwać od Clary, niczego nie wyjaśniając, jest ona zmuszona dotrzeć do serca tajemnicy, która okaże się jej najgorszym koszmarem. Clary zapoczątkowuje ciąg strasznych wydarzeń, mogących pozbawić ją wszystkiego, co kocha. Nawet Jace’a. Miłość. Krew. Zdrada. Zemsta. (lubimyczytac.pl)

Ech, i po co od razu po trzeciej części sięgnęłam po czwartą? Wprawdzie bohaterowie nie muszą już walczyć ze złem w postaci Valentine'a, ale oto pojawia się coś gorszego, coś o wiele gorszego. Potrafi wedrzeć się w ludzki umysł i nim sterować, ranić najbliższe osoby. Pojawiają się nowi bohaterowie, bardzo ciekawi moim zdaniem, dopełniający historię z pierwszych tomów. I muszę przyznać, że poświęcenie większej uwagi Simonowi wyjątkowo przypadło mi do gustu - generalnie bardzo polubiłam tego bohatera, odkąd stał się wampirem. Zakończenie może nie wszystkim przypaść do gustu, no ale jest przecież piąty tom i mam nadzieję, że w nim się wszystko wyjaśni, bo z pewnością nie doczekam do szóstego...

8/10


Jace stał się sługą zła, związanym na wieczność z Sebastianem. Tylko mała grupka Nocnych Łowców wierzy, że można go ratować. Żeby to zrobić, muszą zbuntować się przeciwko Clave. I muszą działać bez Clary. Bo Clary rozgrywa niebezpieczną grę zupełnie sama. Ceną przegranej jest nie tylko jej własne życie, ale również dusza Jace’a. Clary jest gotowa zrobić dla niego wszystko, ale czy nadal może mu ufać? I czy on jest naprawdę stracony? Jaka cena jest zbyt wysoka, nawet za miłość? (lubimyczytac.pl)

Pierwsze cztery tomy The Mortal Instruments przeczytałam praktycznie jednym ciągiem, jeden po drugim, bez nawet kilku godzin przerwy. Po czwartej części powiedziałam sobie "Stop" - przede mną ostatni dostępny tom, przyjemność trzeba dozować i czytać na spokojnie. Zrobiłam sobie dzień przerwy i lekturę dawkowałam sobie przez trzy dni. I bardzo dobrze zrobiłam :)

Historia na początku wydaje się być beznadziejna - Jace zniknął i nie wiadomo, co się z nim stało, ani gdzie jest. Wydaje się, że Clave postawiło na nim krzyżyk, jednak główni bohaterowie nie dają za wygraną. Clary, Simon, Isabelle, Alec i Magnus angażują się w tajemnicy przed resztą w poszukiwania Jace'a. Poruszają Niebo i Ziemię, żeby znaleźć rozwiązanie, które pomoże wytropić zaginionego przyjaciela oraz sprowadzić go do domu. Powieść obfituje w wiele zwrotów akcji - Cassandra Clare nie zawodzi w tej kwestii czytelników. Dialogi są takie, jakie lubię - nie brak w nich humoru i sarkazmu. Czytam wiele opinii, które wyrażają zawód zmianą osobowości Izzy, ale właśnie dzięki temu bardziej polubiłam tę bohaterkę.

"Miasto zagubionych dusz" skończyło się tak, że nie odczuwam natychmiastowej potrzeby sięgnięcia po kolejną część i w spokoju będę czekać na szósty tom ;)


8/10



Po sadze The Mortal Instruments robię sobie małą przerwę - całą serię przeczytałam w niewiele ponad tydzień, zatraciłam się w świecie stworzonym przez Cassandrę Clare i jakoś nie potrafię ot tak sięgnąć po kolejną książkę, która nie będzie opowiadała o Nocnych Łowcach - Clary, Jace'u, Alecu, Izzy, Simonie... Myślę, że to tylko kwestia czasu, nim sięgnę po kolejne propozycje tej autorki.



Co ciekawego ostatnio przeczytałyście? 
Znacie zaprezentowane przeze mnie pozycje? Co o nich sądzicie? 
Zapraszam do dyskusji ;)





sobota, 15 czerwca 2013

Czytelnicze podsumowanie kwietnia i maja

Dzień dobry w to piękne sobotnie popołudnie ;)

Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam książki, które miałam przyjemną bądź nieprzyjemną możliwość przeczytać. Połączyłam mój czytelniczy dorobek z kwietnia i maja, gdyż gdybym chciała osobno przedstawić kwiecień i maj, to w sumie nie byłoby co przedstawiać.





David Hunter, który wie o śmierci wszystko, a w niespełna rok po kolejnym śledztwie, którego omal nie przypłacił życiem wraca tam, gdzie uczył się zawodu. Tam, gdzie wszędzie wokoło leżały ludzkie ciała w różnym stadium rozkładu, a wielkie czarne litery na bramie informowały, że to Ośrodek Badań Antropologicznych, lepiej znany pod inną, mniej urzędową nazwą. Trupia Farma. Tam doktor Hunter ma nadzieję odzyskać wiarę w siebie i znowu skłonić zmarłych do zwierzeń. Tam na prośbę swego mentora rozpoczyna dochodzenie w sprawie makabrycznego morderstwa. Dochodzenie, w którym będzie musiał wysłuchać najbardziej przerażających szeptów zmarłych. W miejscu jeszcze straszliwszym i bardziej nieludzkim niż Trupia Farma. (lubimyczytac.pl)
Trzecia część z serii o Davidzie Hunterze przypadła mi do gustu o wiele bardziej, niż pierwsza i druga. Nie ma w niej zbytniego przeciągania akcji, ciągle coś się dzieje, i mimo że wydaje nam się, że możemy przewidzieć zakończenie tej historii, autor jak zwykle zaskakuje nas swoją wizją. 
Bardzo lubię zasiąść do czytania książki i wiedzieć, że mnie nie zawiedzie - tak jest w przypadku książek autorstwa Simona Becketta.

8/10



Im coś jest głębiej, tym dłużej przetrwa. Martwe ciało odcięte od światła, powietrza i ciepła może trwać prawie wiecznie.Jednak w naturze nic naprawdę nie ginie i nic też nie pozostaje całkiem ukryte. 
Doktor David Hunter powraca tam, gdzie wszystko się zaczęło. Na „wilgotne ponure torfowisko w Kornwalii, osłonięte postrzępionymi i nieprzewidywalnymi kurtynami mgły”. Wtedy był szczęśliwym mężem i ojcem. Wtedy praca antropologa sądowego dawała mu satysfakcję. A potem jego świat runął. Teraz ma dokończyć śledztwo, które przerwano na krótko przed jego osobistą tragedią. Doktor Hunter wraca tu, by usłyszeć wołanie grobów i skłonić zmarłych do zwierzeń.
Bo nic nie pozostaje ukryte na zawsze...

Osiem lat wcześniej:Odnaleziono grób ofiary bestialskiego mordu. Doktor David Hunter – młody antropolog sądowy – bada zwłoki. Odrażający fizycznie mężczyzna o straszliwej sile przyznał się do zabójstw czterech dziewcząt. Miał wskazać, gdzie je pogrzebał. Ale uciekł. Mogił nie znaleziono. Dochodzenie przerwano. A potem był tragiczny wypadek, który odmieni doktora Huntera na zawsze.
Teraz:Morderca znowu jest na wolności. Doktor Hunter znowu zostaje wezwany do Dartmoor. Te same ponure torfowiska i wrzosowiska. Ta sama wilgotna mgła. Ten sam morderca. I ci sami ludzie, z którymi wtedy Hunter pracował. Ta sama kobieta – psycholog policyjny, która teraz boi się… Bardzo się boi. Wokół gęstnieją przeszłość i strach. Narastają, obezwładniają. Znowu każdy może być ofiarą i każdy może być mordercą. (lubimyczytac.pl)
Ta część oczywiście mnie nie zawiodła - czytało się ją świetnie, bardzo wciągająca, historia jak zwykle zaskakująca, choć znając styl pisania Becketta jest się już nieufnym - wiadomo, że to, co wydaje się oczywiste, wcale takim nie jest. Tę książkę oceniam tak samo, jak trzecią część serii - akcja płynie tak samo wartko, ciągle coś się dzieje, nie ma czasu na zastanawianie się. Odnoszę wrażenie, że pomiędzy pierwszą i drugą a trzecią i czwartą częścią jest jakaś niewidzialna linia - jak dla mnie trzecia i czwarta są o wiele lepsze od pierwszej i srugiej. Mam nadzieję, że Beckett szybko wyda następną powieść. 

8/10


…Weźmiesz najpiękniejszy papier i najlepszy atrament. Opiszesz ze szczegółami swoje najbardziej erotyczne doświadczenie. Może być prawdziwe, może być wymyślone, ale masz je napisać bez błędów, najstaranniejszym charakterem pisma, bez żadnych kleksów ani literówek. Opis dostarczysz do czwartku. 
Pod spodem widniał ten sam numer skrytki pocztowej co poprzednio. Zamrugałam, czytając list ponownie, i poczułam, że rumieniec wypełza mi na policzki. Trzymałam kartkę ze świadomością, że nie powinnam jej przeczytać, nie była przeznaczona dla mnie. (…) 
Starannie złożyłam list, tak delikatnie, jakbym poprawiała kołdrę na kochanku. Pytanie, kto wysyła te listy, przyćmiła bardziej intrygująca zagadka - dlaczego to robi. 
Wstałam od stołu, żeby nalać sobie wody z kranu. Choć przełknęłam ją w kilku szybkich łykach, tak jak wytrawni pijacy whisky, nic nie pomogła na gorący rumieniec, który pokrył szyję i policzki. Odwróciłam się tyłem do lady i oparłam się o nią. List wciąż leżał na moim stole. Nie oskarżał, zapraszał. 
Zaczęłam się zastanawiać, które ze swoich licznych doznań seksualnych uważam za najbardziej erotyczne. Na pewno nie pierwszy raz, kiedy… (lubimyczytac.pl)
Jak to jest, że nam tylko wydaje się, czego potrzebujemy? Że to ktoś, kto nas tylko obserwuje okazjonalnie wie lepiej, co jest nam potrzebne do szczęścia? Czasami nie warto się zastanawiać, tylko pozwolić sobie chwytać okazje i pozwolić komuś trzeciemu nami kierować. 
Megan Hart nie zawiodła mnie po raz kolejny, śmiem nawet stwierdzić, że "Barwy pożądania" są o wiele lepszą lekturą, niż jej "Trzy oblicza pożądania". Wprawdzie obie książki mówią o pragnieniach, o zmianach, ale "Barwy..." są mi jakby bliższe. Lektura pochłonęła mnie na dobrych kilka godzin. Owszem, są sceny seksu, jednak nienachalne i są bardzo naturalnie wplecione w treść. Poza tym, książka daje naprawdę wiele do myślenia.

7/10




Pewnego wrześniowego dnia w 1966 roku szesnastoletnia Harriet Vanger znika bez śladu. Prawie czterdzieści lat później Mikael Blomkvist - dziennikarz i wydawca magazynu "Millennium" otrzymuje nietypowe zlecenie od Henrika Vangera - magnata przemysłowego, stojącego na czele wielkiego koncernu. Ten prosi znajdującego się na zakręcie życiowym dziennikarza o napisanie kroniki rodzinnej Vangerów. Okazuje się, że spisywanie dziejów to tylko pretekst do próby rozwiązania skomplikowanej zagadki. Mikael Blomkvist, skazany za zniesławienie, rezygnuje z obowiązków zawodowych i podejmuje się niezwykłego zlecenia. Po pewnym czasie dołącza do niego Lisbeth Salander - młoda, intrygująca outsiderka i genialna researcherka. Wspólnie szybko wpadają na trop mrocznej i krwawej historii rodzinnej. (lubimyczytac.pl)
Mam mieszane odczucia co do tej książki. Niewątpliwie wątek kryminalny jest fenomenalny, wciągający i po prostu och ach, aczkolwiek na początku rozległe i jak dla mnie zupełnie niepotrzebne opisy trochę mnie zniechęciły. Na szczęście nie na tyle, by pożegnać się z ta książką już na początku naszej przygody ;) 
Czyta się ją szybko i naprawdę w pewnym momencie zaczyna tak wciągać, że nie sposób się od niej oderwać.

8/10


"Pragnęła zmiany. On nauczył ją rozkoszy i stał się jej obsesją.
Młoda mieszkanka Londynu Natalie Bowen wzbudza zazdrość wielu kobiet. Choć jej kariera zawodowa to pasmo sukcesów, to jej życie osobiste jest istną katastrofą. Natalie zaczyna mieć obawy, że nigdy nie będzie w pełni szczęśliwa.Zmęczona tym stanem zapisuje się na ekskluzywny wyjazd weekendowy. Otoczony tajemnicą kurort o nazwie "Przystań" wprowadza swoich klientów w świat rozkoszy, których nie wyobrażali sobie nawet w najśmielszych fantazjach. Tutaj każdy może poznać przyjemności spod znaku BDSM w zmysłowym, pełnym luksusów otoczeniu.Początkowo pełna obaw, Natalie decyduje się odrzucić wstyd i uprzedzenia. W "Przystani" poznaje Simona - mężczyznę, który zawsze dostaje dokładnie to, czego chce. Czyżby nareszcie Natalie znalazła to, czego potrzebowała? "  (lubimyczytac.pl)
Na temat tej książki powiem tylko tyle -  dobrze, że jest krótka i że nie poświęciłam na nią zbyt dużo czasu...

3/10


CO Z TYM SZCZĘŚCIEM…?

Ślub z Adamem wywrócił świat Ewy do góry nogami. Miał być ukoronowaniem jej powodzenia, zapewnieniem dostatku, stabilizacji, spełnienia i szczęścia. A przyniósł przeprowadzkę na Wyspy Kanaryjskie, ukochaną córeczkę, Karolinkę... ale także Ewkę – jego dziecko z pierwszego małżeństwa – oraz chorą teściową.
To dla nich i przez nie właśnie kobieta musi zrezygnować z realizacji zawodowej – z dnia na dzień zamienia się z niezależnej kobiety sukcesu w gospodynię domową. 
Nie jest to łatwe, zwłaszcza, że pasierbica nie kryje niechęci wobec niej, Adam zaś obwinia żonę za każdy przejaw pogarszania się zdrowia matki, sam uczestnicząc w życiu rodziny tylko z doskoku.Na dodatek ma swoje tajemnice i grzeszki, które wychodzą na światło dzienne, kiedy ze wspólnego konta znikają spore sumy. 
Dla Ewy nadszedł czas na zmiany. (lubimyczytac.pl)
Historia kobiety, która dla męża poświęciła swoje marzenia oraz karierę zawodową. Zmusza do refleksji nad sobą - swoim życiem, swoimi planami oraz marzeniami... Jej wydźwięk nie jest zbytnio pozytywny, aczkolwiek nie brakuje w niej humoru i pozytywnego spojrzenia na życie.

5/10


  • Gruba (Natalia Rogińska) 
Magda ma 28 lat, jest świetnym grafikiem, dobrze zarabia, czeka na klucze do własnego mieszka. Ma wielki talent i równie wielki problem. Jest GRUBA. Nie pulchna, nie okrągła czy puszysta, tylko po prostu gruba. Dziewczyna od dziecka nie jest w stanie zapanować nad ciągłą potrzebą jedzenia. Jej życiem kieruje nienasycone, uporczywe Ssanie. Nie jest jej z tym łatwo. Ludzie traktują ją jak odmieńca - wyszydzają, wyśmiewają, pokazują w palcami. Przepraszałam odruchowo, bo wszędzie, gdzie pojawiało się moje duże ciało, robiło się spore zamieszanie - mówi bohaterka. Pomimo zawodowych sukcesów nie może znaleźć akceptacji również w zatrudniającej ją firmie, gdzie pracuje w towarzystwie wiecznie odchudzającej się Janki, notorycznego podrywacza Fabiana, starającego się o dziecko Marcela i ślicznej, chudej Ewy. Z utęsknieniem wyczekuje dnia, w którym w końcu wyprowadzi się od toksycznej, uzależnionej od papierosów, forsownych ćwiczeń i telewizji matki. Jedyną naprawdę bliską jej osobą jest babcia, która kocha ją bezwarunkowo. Pewnego dnia Magda postanawia rozpocząć walkę ze swoją tuszą, a tak naprawdę z samą sobą. W jej głowie pojawia się niezwykła Blokada, która zabrania jej jeść. Od tego momentu wszystko w jej życiu zaczyna się zmieniać. Dostaje też realną szansę na radykalną przemianę. Czy z niej skorzysta? Czy wytrzyma w swoim postanowieniu?  (lubimyczytac.pl)
Czuję się zobligowana  do tego, by Was ostrzec - czytając tą książkę narażacie się na permanentny ból brzucha, wywołany śmiechem ;) "Gruba" była świetną odskocznią po "Adamie i Ewach" - również zmusza do refleksji, ale daje pozytywnego mentalnego kopa i człowieka aż rozsadza energia. Przeczytałam ja bardzo szybko, niesamowity humor tej książki nie pozwalał mi na odkładanie jej na zbyt długo ;)

6/10


Znacie którąś z wymienionych przeze mnie pozycji? Czekam na Wasze przemyślenia ;)


PS Mała propozycja na weekend ;)








LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

aktualizacja dlugości (1) Alterra (9) analiza składu (3) Babydream (3) Baltic Sand (1) Be Beauty (2) bebeauty (1) Bell (1) Bielenda (1) Biovax (5) blogi kręconowłosych (1) Cassia (2) cellulit (1) CG (5) chusteczki do demakijażu (1) Cleanic (3) color mania (1) cynk (1) czytelnicze podsumowanie miesiąca (7) demakijaż (3) dor (1) dzikie wyzwanie (4) ecotools (1) Facelle (1) fennel (1) film (1) Firmoo (1) FLOS-LEK (2) glinka biała (1) Gloria (1) Golden Rose (1) Google (2) gradient manicure (2) granat i aloes (2) Green Pharmacy (1) Happy per aqua (1) haul (3) inspiracje (4) Inspired by places (8) Intouchables (1) Isana z babassu (3) Jantar (2) jedwab (1) Joanna (4) Joanna Naturia (2) Kallos Latte (1) krem (1) krem brązujący (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (1) krem na dzień (1) kryzys (1) lakier do paznokci (22) lakier piaskowy (1) Liebster Blog (1) Lovely (2) makijaż (1) manicure (5) masaże (1) maseczka (1) maseczka sandałowa (1) maska (7) masło kakaowe (1) MIYO (1) mleczko samoopalające (1) moje włosy w pigułce (1) odżwyka (3) oferta Biedronka (1) olej (2) olejek pod prysznic (1) olejki (1) opolskie spotkanie bloggerek kosmetycznych (2) paznokcie (2) peeling (1) peeling kawowy (1) petycja (1) pianka do włosów (1) pielęgnacja włosów (18) Piękno dla rodziny (1) płukanka (1) pomadki (1) recenzja (20) ręcznikowanie (1) Rossman (1) scrub do ciała (1) seriale (1) serum A+E (1) spirulina (1) spray przyspieszający opalanie (1) spray YR (1) stylizacja (3) SunOzon (1) szampon (3) ślubne inspiracje - fryzury (1) tag (5) tonik (1) trendy w urodzie (1) tusz do rzęs (1) Vichy (1) Wibo (8) włosowe podsumowanie (17) włosy (1) woda kolońska (1) woda perfumowana (1) wypadanie włosów (3) Yves Rocher (13) zabezpieczanie (1) Zainspiruj się naturą (6) zakątek czytelniczy (1) Ziaja (4) ZSK (1) żel do włosów (1) żel lniany (3) żel mrożący (2)