piątek, 12 października 2012

Jajko plus nowy sposób styllizacji

Jak postanowiłam, tak zrobiłam - dzisiaj wylądowała na moich włosach maska z dodatkiem żółtka! Ba - i nawet zrobiłam zdjęcia (są dość ciemnie, ale co nieco widać ;)). Na dodatek mysia m zamieściła dzisiaj świetną notkę nt. suszenia włosów falowanych i kręconych - wszystko wytłumaczyła po kolei, bardzo prosto, co ma służyć czemu. Postanowiłam dzisiaj zastosować się do tych zasad i już wiem, że będę im wierna ;)

Ale po kolei.

Odżywianie i mycie.
Podgrzałam w kąpieli wodnej olejek łopianowy z olejkami z drzewa herbacianego i rozmarynu z GP, nałożyłam go na skórę głowy. Na włosy natomiast nałożyłam następującą mieszankę - żółtko+łyżka maski Alterra granat i aloes+łyżka olejku Babydream fur Mama+łyżeczka miodu. Na to czepek i ręcznik, czas - 20 minut. Zmyłam wszystko szamponem Babydream (ostatnimi czasy cały czas myłam żelem Facelle Sensitive, ale zaczęła mnie swędzieć skóra głowy, odstawiłam na razie i zobaczę, czy będzie poprawa - jeśli tak, to mam winowajcę). Na ociekające włosy nałożyłam odżywkę b/s Joanna Naturia pokrzywa i zielona herbata (uzależniłam się od jej zapachu, ja w ogóle jestem uzależniona od zapachu zielonej herbaty w kosmetykach).

Stylizacja.
Włosy odcisnęłam w t-shirt, potem zawinęłam je (ręcznikowanie) bez nakładania jakiegokolwiek stylizatora. Chodziłam tak sobie ze 20 minut, zdjęłam koszulkę i przystąpiłam do czynności opisanych przez mysię. Zrezygnowałam jedynie z czesania włosów (nawet grzebienia nie posiadam). Tak więc na początek - zrelaksowanie włosów. Jak się okazało, jest to bardzo ważna czynność, która zapobiega puszeniu się i definiuje fale/loki. Następnie  ugniatałam je - bardzo delikatnie (ta czynność zajęła mi chyba najwięcej czasu), pozwalając im nabierać kształtu. Później przyszedł czas na wgniatanie żelu. Wymieszałam słabszy żel (lniany) z mocniejszym (Gibellini) oraz kapką wody i ta oto mieszanka wylądowała na moich włosach. Następnie pozwoliłam włosom wyschnąć samodzielnie. 

Wrażenia.
Bałam się jajka. Serio. Że włosy będą po nim sztywne, skręt byle jaki, ale na szczęście nic takiego nie nastąpiło :) Ponadto uważałam, że ta metoda stylizacji również osłabi skręt (wcześniej przed ręcznikowaniem nakładałam stylizatory, później również po zdjęciu t-shirta), ale efekt naprawdę mnie zadowala! I myślę, że będę stosować go częściej :) Również przed suszeniem dyfuzorem, gdy będę się spieszyć. 

Dosyć gadania, teraz czas na zdjęcia, mam nadzieję, że coś widać ;)

bez flesza

bez flesza

z fleszem



Używacie jajek? Może polecacie coś lepszego? ;)


32 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Słysząc to od Ciebie czuję się naprawdę miło ;)

      Usuń
  2. Ślicznie wyglądają, tak ,,mięśiście'' aż chce się macać:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne włosy. Genialny skręt - taki naturalny i dynamiczny a jednocześnie uporządkowany :) Firmowa koszulka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy, że firmowa :D dziękuję za komplement, skręt jak dla mnie uporządkowany jeszcze nie jest, ale jestem chyba na dobrej drodze :)

      Usuń
  4. Ciekawy post, chętnie spróbuję tego żółtka. Masz śliczne pukle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Ci podpasowało, wszystko zależy od włosów.

      Dziękuję ;)

      Usuń
  5. Używam jajka, ale rzadko... Piękne włosy *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz piękne włosy, chciałabym mieć takie loki idealne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do ideału to im jeszcze bardzo daleko, ale dziękuję za komplement ;) Po nocy już tak nie wyglądają :D

      Usuń
  7. Sto lat nie używałam jajka na włosy, ciekawe, jak się sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona ;)

      Usuń
  8. piękne włosy :) wyglądają bardzo zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że również takie są ;)

      Usuń
  9. Śliczne masz włosy!
    A jajka nie używam. Może w najbliższym czasie poeksperymentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Do tej pory raz zrobiłam sobie taką prostą, znaną maskę przed myciem: żółtko + oliwa z oliwek + miód + trochę jogurtu i byłam zadowolona. Jeśli się ma porowate włosy, to myślę że żółtko się sprawdza.
    Włoski oczywiście śliczne :)
    A co do facelle sensitive i babydrem : w zasadzie to są moje główne środki do mycia od kilku miesięcy (oraz prosty szampon z sls czasem) i doszłam do wniosku, że każdy z nich, po dłuższym stosowaniu powoduje u mnie swędzenie i wysuszenie skóry głowy :( dlatego szukam teraz zamiennika.
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich obserwacji wynika, że moje włosy są raczej średnio porowate. Na razie jajko raz im posłużyło, kolejnym razem może nie być już tak ciekawie, dlatego zrobię dłuższy odstęp i spróbuję inne proteiny.

      Jeśli znajdziesz jakiś ciekawy zamiennik, to daj proszę znać ;)

      Usuń
  11. Mnie Mysia też zainspirowała swoim wpisem i powtarzam te czynności już od kilku dni. Najlepiej sprawdza się "nie dotykanie"włosów podczas suszenia mniej się puszą zdecydowanie.
    Moje też się lubią z jajem;-)
    Piękne masz wlosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie mogę powstrzymać od niedotykania, ale staram się bardzo. Najbardziej podoba mi się relaksacja włosów ;)

      Usuń
  12. są wspaniałe! aż nie mogę się napatrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie przepadam za jajkiem, jego zapach .. fuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto co lubi, mi zapach nie przeszkadza. A jajko wymieszane z maską już zupełnie traci swój zapach.

      Usuń
    2. Mi przy spłukiwaniu przeszkadza ale potem już nie czuć. A i efekty są świetne :)

      Usuń
  14. uwielbiam Twoje włosy :D moje ostatnio zaczęły grymasić, więc muszę się za nie porządnie wziąć ;)

    OdpowiedzUsuń

Jest mi bardzo miło, że zechciałaś przeczytać mój post i podzielić się swoimi wrażeniami oraz opinią ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

aktualizacja dlugości (1) Alterra (9) analiza składu (3) Babydream (3) Baltic Sand (1) Be Beauty (2) bebeauty (1) Bell (1) Bielenda (1) Biovax (5) blogi kręconowłosych (1) Cassia (2) cellulit (1) CG (5) chusteczki do demakijażu (1) Cleanic (3) color mania (1) cynk (1) czytelnicze podsumowanie miesiąca (7) demakijaż (3) dor (1) dzikie wyzwanie (4) ecotools (1) Facelle (1) fennel (1) film (1) Firmoo (1) FLOS-LEK (2) glinka biała (1) Gloria (1) Golden Rose (1) Google (2) gradient manicure (2) granat i aloes (2) Green Pharmacy (1) Happy per aqua (1) haul (3) inspiracje (4) Inspired by places (8) Intouchables (1) Isana z babassu (3) Jantar (2) jedwab (1) Joanna (4) Joanna Naturia (2) Kallos Latte (1) krem (1) krem brązujący (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (1) krem na dzień (1) kryzys (1) lakier do paznokci (22) lakier piaskowy (1) Liebster Blog (1) Lovely (2) makijaż (1) manicure (5) masaże (1) maseczka (1) maseczka sandałowa (1) maska (7) masło kakaowe (1) MIYO (1) mleczko samoopalające (1) moje włosy w pigułce (1) odżwyka (3) oferta Biedronka (1) olej (2) olejek pod prysznic (1) olejki (1) opolskie spotkanie bloggerek kosmetycznych (2) paznokcie (2) peeling (1) peeling kawowy (1) petycja (1) pianka do włosów (1) pielęgnacja włosów (18) Piękno dla rodziny (1) płukanka (1) pomadki (1) recenzja (20) ręcznikowanie (1) Rossman (1) scrub do ciała (1) seriale (1) serum A+E (1) spirulina (1) spray przyspieszający opalanie (1) spray YR (1) stylizacja (3) SunOzon (1) szampon (3) ślubne inspiracje - fryzury (1) tag (5) tonik (1) trendy w urodzie (1) tusz do rzęs (1) Vichy (1) Wibo (8) włosowe podsumowanie (17) włosy (1) woda kolońska (1) woda perfumowana (1) wypadanie włosów (3) Yves Rocher (13) zabezpieczanie (1) Zainspiruj się naturą (6) zakątek czytelniczy (1) Ziaja (4) ZSK (1) żel do włosów (1) żel lniany (3) żel mrożący (2)