wtorek, 28 sierpnia 2012

Sandałowa maseczka do twarzy - wrażenia po pierwszym użyciu

Hej!

W tym poście pokazywałam Wam moje małe kosmetyczne zakupy sierpniowe, w tym również próbkę maseczki sandałowej do twarzy, którą dostałam gratis do zamówienia złożonym w sklepie internetowym setare.pl. W komentarzach prosiłyście mnie, żebym zdała Wam relację z jej użycia, co też dzisiaj czynię ;)

Pełnowymiarowy produkt wygląda następująco:

źródło: setare.pl

Opis produktu ze strony setare.pl:
Idealna do pielęgnacji wszystkich rodzajów cery a szczególnie suchej, mieszanej i normalnej. Doskonała w walce z trądzikiem i innymi niedoskonałościami, dzięki delikatnym właściwością peelingującym.

Naturalnie oczyszcza skórę, dzięki czemu już po jednym użyciu można zauważyć różnicę w jej zdrowym blasku.
Składniki zawarte w maseczce zatrzymują naturalną wilgotność skóry.
Sposób użycia: Niewielką ilość proszku wymieszać z wodą - tak aby konsystencja maseczki przypominała gęsty jogurt. Cienką warstwę nałożyć na twarz i zostawić 20 minut, aż do wyschnięcia. Dokładnie zmyć ciepłą, a następnie zimną wodą.
 
Skład: Proszek sandałowy (santalum album), multani mati (fullers erth), sproszkowane płatki róży (rose alba), manjishta (rubia cordifolia), sproszkowana skórka pomarańczy (cotrus aurantium), Kumari (barbados aloe), Perfume

Moje odczucia po jednym użyciu maseczki:
Zmieszałam maseczkę zgodnie z przepisem z niewielką ilością wody, jednak konsystencja wyszła mi i tak zbyt rzadka, jednak nie zrażałam się tym ;) Zaczęłam nakładać ją wacikiem kosmetycznym, lecz szybko przerzuciłam się na palce, gdyż tak było o wiele wygodniej i sama maseczka nie marnowała się, wcześniej wchłaniana przez wacik. Pokryłam dokładnie całą twarz, omijając oczywiście okolice oczu i ust. Mokra maseczka przypomina błoto, jednak po 10 minutach już była sucha i wyglądała jak piasek. Trzymałam ją zgodnie z zaleceniem 20 minut. Szybko zaczęła wysychać i czułam delikatne ciągnięcie na twarzy. Zmyłam ciepłą wodą, następnie zimną, osuszyłam twarz ręcznikiem, nie robiłam nic więcej (chciałam dać skórze chwilkę czasu, nie wiedziałam, czy będzie potrzebować nawilżenia, czy nie). Okazało się, że nie potrzebuje, dlatego pozwoliłam sobie niczym jej nie smarować ;) Efekt? Skóra jest oczyszczona, gładka, delikatna, nawilżona i mam wrażenie, że delikatnie wyrównał się jej koloryt, zniknęły zaczerwienienia! Jestem naprawdę bardzo zadowolona i poważnie zastanawiam się nad kupnem pełnowymiarowego produktu.

Miałyście kiedyś kontakt z tego typu maskami?

Pozdrawiam!


 

10 komentarzy:

  1. Nie, ale lubię maski, które wyrównują lekko koloryt i nie wysuszają, tylko oczyszczają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wychodzi, że ta sandałowa jest właśnie taka ;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię tą maseczkę:) a zapach...mmm uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zapach ma bardzo ładny, ciągle go czuję ;)

      Jak często używasz tej maseczki?

      Usuń
  3. nigdy takiej nie miałam. ;) jedynie zieloną glinke rozrabiałam sama :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio próbowałam rozrobić białą i zrezygnowałam, wyschła szybciej, niż zdążyłam o tym pomyśleć :)

      Usuń
  4. dwa dni temu zrobiłam zakupy maseczek też w tym sklepie, nad tą sandałową długo się zastanawiała, ale w końcu wybrałam kilka innych, już nie mogę się doczekać kiedy przyjdą, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki masz typ cery , ze tak dobrze się sprawdziła ? Przed chwila czytalam o niej negatywna recenzję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich obserwacji wynika, że normalną ;)

      Usuń

Jest mi bardzo miło, że zechciałaś przeczytać mój post i podzielić się swoimi wrażeniami oraz opinią ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

aktualizacja dlugości (1) Alterra (9) analiza składu (3) Babydream (3) Baltic Sand (1) Be Beauty (2) bebeauty (1) Bell (1) Bielenda (1) Biovax (5) blogi kręconowłosych (1) Cassia (2) cellulit (1) CG (5) chusteczki do demakijażu (1) Cleanic (3) color mania (1) cynk (1) czytelnicze podsumowanie miesiąca (7) demakijaż (3) dor (1) dzikie wyzwanie (4) ecotools (1) Facelle (1) fennel (1) film (1) Firmoo (1) FLOS-LEK (2) glinka biała (1) Gloria (1) Golden Rose (1) Google (2) gradient manicure (2) granat i aloes (2) Green Pharmacy (1) Happy per aqua (1) haul (3) inspiracje (4) Inspired by places (8) Intouchables (1) Isana z babassu (3) Jantar (2) jedwab (1) Joanna (4) Joanna Naturia (2) Kallos Latte (1) krem (1) krem brązujący (1) krem do rąk (3) krem do twarzy (1) krem na dzień (1) kryzys (1) lakier do paznokci (22) lakier piaskowy (1) Liebster Blog (1) Lovely (2) makijaż (1) manicure (5) masaże (1) maseczka (1) maseczka sandałowa (1) maska (7) masło kakaowe (1) MIYO (1) mleczko samoopalające (1) moje włosy w pigułce (1) odżwyka (3) oferta Biedronka (1) olej (2) olejek pod prysznic (1) olejki (1) opolskie spotkanie bloggerek kosmetycznych (2) paznokcie (2) peeling (1) peeling kawowy (1) petycja (1) pianka do włosów (1) pielęgnacja włosów (18) Piękno dla rodziny (1) płukanka (1) pomadki (1) recenzja (20) ręcznikowanie (1) Rossman (1) scrub do ciała (1) seriale (1) serum A+E (1) spirulina (1) spray przyspieszający opalanie (1) spray YR (1) stylizacja (3) SunOzon (1) szampon (3) ślubne inspiracje - fryzury (1) tag (5) tonik (1) trendy w urodzie (1) tusz do rzęs (1) Vichy (1) Wibo (8) włosowe podsumowanie (17) włosy (1) woda kolońska (1) woda perfumowana (1) wypadanie włosów (3) Yves Rocher (13) zabezpieczanie (1) Zainspiruj się naturą (6) zakątek czytelniczy (1) Ziaja (4) ZSK (1) żel do włosów (1) żel lniany (3) żel mrożący (2)